Przestrzeń dla siebie

Każde małżeństwo, które przekonało się, że relacja pozbawiona inwestycji troski i czasu podupada na zdrowiu, w związku z czym trzeba ją systematycznie zasilać, wie, że do jej dobrej kondycji potrzebne są rytuały.* Czyli takie konkretne działania, które nie są wypadkową innych obowiązków czy punktów kalendarza (przez co może nie zostać na nie już czasu), ale przeciwnie: choćby trąba powietrzna zrywała nam dach z głowy (taka metafora), pijemy w sobotę rano razem kawę. Niektórzy osiągają na tym polu prawdziwe szczyty specjalizacji, jak regularne wychodzenie razem na randkę czy wspólny wyjazd (bez dzieci). Osobiście myślę, że nie do końca jest ważne, co to jest, ale by to było tylko “nasze”, wyjątkowe i chronione.

Pisanie książki uświadomiło mi jednak, że uciekał mi obszar, bez którego żadne “razem” nie wyjdzie. Jest to obszar czasu spędzanego samemu ze sobą, owo JA+JA. Dobrym tego przykładem był wczorajszy wieczór w naszym domu. Za pięć dziesiąta, dzieci zasnęły, mąż schodzi z pytaniem, “co robimy?” Szczęśliwa, że liczba czasownika w pytaniu jest mnoga, opowiadam, że muszę porozcinać materiały na warsztaty i skończyć rysowanie flipchartów, “ale mogę rozmawiać”. Mąż przytakuje, po czym siada na kanapie z tabletem. I baranieję. Bo miało być coś razem, a on właśnie wrzucił przycisk “off”, który wyłączył mu audio i mogę mówić monologi.

Zapytany, co właściwie ma w planie, odpowiada mi tylko jedno: “Gosiu, to pierwszy moment dzisiaj, gdy jestem sam ze sobą”. Nie sposób było nie przyznać mu racji. Ja tych momentów miałam w ciągu dnia już kilka. I wiem, że bycie samemu ze sobą wymaga tak samo chronionych przed napiętym grafikiem rytuałów, jak bycie we dwoje.

Czy masz swoje miejsce w domu? Czy masz swój fotel, swoją półkę z książkami, swoją poduszkę pod plecy, koc? Swój ulubiony kubek, którego nie zabiorą Ci dzieci? Czy masz ten skrawek miłego otoczenia i rekwizytów, które pomogą Ci regularnie chodzić na randkę z samą /samym sobą, choćby trąba powietrzna miała zerwać dach?

Tam, na tym fotelu, w tym kącie, przy tej półce i lampce, ładuje się Twój wewnętrzny akumulator, układa się Twój chaos, wyłapujesz najważniejsze potrzeby i rzeczy, które pragniesz zrobić lepiej. Tam serce zaczyna dostrzegać w nowym świetle ważne i drogie dla Ciebie osoby, by ich w biegu dnia nie podeptać. Tam możesz znaleźć spokojną przystań modlitwy, jeśli jest ona częścią Twojego życia. Tam, z dystansu, nabierasz apetytu i odwagi na codzienne życie.  I tam też odpoczywasz, by na to wszystko starczyło sił.

Małgorzata Rybak

*rytuały to ważny element programu rozwoju relacji JA+TY=MY.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *