A co, jeśli na beztroskie dzieciństwo nie było miejsca?
Jeśli malcy musieli dźwigać dorosłe ciężary?
Opiekować wielkie problemy?
Posuwać się i robić miejsce na wszystko, co ważniejsze, pilniejsze i bardziej doniosłe?
Dziecięce części pozostają wtedy zepchnięte w miejsca trudno dostępne. Zakaz bycia dzieckiem pozostaje zapamiętany w ciele, w myślach, w emocjach.
To jednocześnie zakaz potrzebowania, doświadczania słabości, zmęczenia, lęku czy smutku.
Ten uwewnętrzniony zakaz może się przejawiać na przykład zajętym po brzegi grafikiem. Życiem w marszu. Myśleniem o rzeczywistości w kategoriach obowiązków i powinności. Niedostrzeganiem stanu, w jakim znajduje się ciało.
Czy wewnętrznego dziecka nie ma?
Jest. Tęskni. Czeka. Usycha z pragnienia, by ktoś po nie przyszedł. By ktoś się nim zaopiekował.
Ujawnia się w niepokoju, gdy między odhaczonymi zadaniami robi się chwila ciszy.
Dyskomfort każe szukać nowych zadań. Bo nie wiadomo, jakie uczucia wypłynęłyby na wierzch. A może uczucie pustki, gdy stajemy przy ścianie, jaka dzieli nas od małego chłopca, małej dziewczynki, którzy czekają na to, byśmy dali im coś z szansy na dzieciństwo. Dzieciństwo – czyli radość, pragnienia i bezpieczeństwo.
Jeśli chcesz zaprosić tą małą cząstkę do własnego życia, zapraszam Cię serdecznie do grupy rozwojowej online „Wewnętrzne dziecko”. Wystartujemy 1 czerwca i spędzimy 4 tygodnie na uczeniu się opiekowania swoimi dziecięcymi częściami. Informacje i zapisy znajdziesz TU [KLIK].
Z życzeniami dobroci dla siebie <3
Małgosia