Zamiast „stanu ustalonego”

Mąż zabrał dzieci na wycieczkę, a ja zostałam w domu z zapaleniem zatok. A ponieważ choruję już kolejny dzień, przechodząc w stan minimalnej wydolności, gdy mąż ogarnia wiele frontów (ciekawe, że codzienne życie tak często kojarzymy z frontami i wojną), został też w domu ze mną wielki bałagan, pranie do …

Coaching od kuchni

Jak wygląda coaching od kuchni? Ta kuchnia potrzebuje być pełna wsparcia. Dlatego że w pracy wsparciowej – narzędziem jestem ja sama (och, nie cierpię mówienia o ludziach jak o narzędziach – ale to prawda: pracuję sobą i częściami siebie). Sobie więc potrzebuję poświęcić wiele troski. Po to, bym mogła pomieścić …

Zmartwychwstanie ciała

Odzyskać swoje ciało – to odzyskać siebie. Może to trwać chwilę. Nie tylko dlatego, że rozmrażanie zamrożonego potrzebuje kilku rzeczy: ciepła, troski, czasu. Czasami potrzeba do tego wielu pozwoleń, otwarcia drzwi i ścieżek, wyjścia z dotychczasowych kolein. Potrzeba kogoś, kto powie jak. Kogoś, kto pokaże, że to ważne. Jednym z …

Tego, co żywe

Życzę Wam wrażliwości na siebie – większej niż siła przyzwyczajenia do niewygody. Czułego spojrzenia na siebie, które docenia dobro i współodczuwa z własną biedą – zamiast znieczulenia. Zmartwychwstania umarłych części serca, które z bólu, rezygnacji, braku, osamotnienia – postanowiło obrócić się w nieczujący kamień – by coraz więcej w nim …

Wielka Cisza utraconego ciała

Znamienne, że dzień Wielkiej Ciszy – to dzień rozdzielenia duszy od ciała, które wziąwszy na siebie ciężar tak wielkiej przemocy, potrzebowało oddać go ziemi. I wytłumaczyć wszystkim raz na zawsze, że przemoc, obojętnie czy wlana pasem, czy wsączona kroplami słów pełnych odrzucenia, kopie w sercu Rów Mariański, i oddziela nie tylko …

To jest dopiero coś

To jest dopiero coś. Dać się komuś pochylić nad sobą i zbliżyć, gdy pół życia kopaliśmy rów z leku przed niespodzianką, która znowu, jak wiele innych, zostawi nas oniemiałymi i bezbronnymi. Dać się komuś dotknąć, gdy dotyk kiedyś był zły i krzywdzący albo niewrażliwy, albo nie było go wcale i …

Duchowość, która nie rani

Zastanawiając się w zeszłym tygodniu nad tematem do Aletei na Wielki Tydzień, doszłam do wniosku, że chciałabym opowiedzieć choć mały kawałeczek o „ciężarach nie do uniesienia” – czyli o tym, w jaki sposób pewne doświadczenia z dzieciństwa mogą wpływać na religijność. Napisałam więc w weekend taki tekst, dzisiaj opublikowany – …

Dobroć dla siebie na poważnie

Ostatnio, kiedy pytam siebie, lub ktoś inny mnie pyta, co dobrego zrobiłam dla siebie, przychodzi mi na myśl, że starałam się poczuć i przeżyć wszystko, co się dzieje we mnie. Szczególnie to, co trudne. Szczególnie smutek, bezradność, zawód, rozczarowanie. Gdy spodziewałam się „tak”, a przyszło „nie”. Gdy miało być jakoś, …

Rzecz o naszych granicach

Granice to bardzo żywy temat dla mnie, zwłaszcza że przez większość życia nie miałam pojęcia o ich istnieniu. Nauczona i dobrze wytrenowana, że granice moich możliwości określają inni – pani w szkole, przełożeni, szefowie, współpracownicy. Jak możecie się spodziewać, w końcu przyszedł moment wielkiego „dość” – opłacony naprawdę słono, gdy …