Zamiast „stanu ustalonego”

Mąż zabrał dzieci na wycieczkę, a ja zostałam w domu z zapaleniem zatok. A ponieważ choruję już kolejny dzień, przechodząc w stan minimalnej wydolności, gdy mąż ogarnia wiele frontów (ciekawe, że codzienne życie tak często kojarzymy z frontami i wojną), został też w domu ze mną wielki bałagan, pranie do …

Dobroć dla siebie na poważnie

Ostatnio, kiedy pytam siebie, lub ktoś inny mnie pyta, co dobrego zrobiłam dla siebie, przychodzi mi na myśl, że starałam się poczuć i przeżyć wszystko, co się dzieje we mnie. Szczególnie to, co trudne. Szczególnie smutek, bezradność, zawód, rozczarowanie. Gdy spodziewałam się „tak”, a przyszło „nie”. Gdy miało być jakoś, …

O coachingu, którego się nauczyłam

Pewnie różne rzeczy słyszeliście o coachingu. Niektórzy z Was może spotkali ludzi, którzy nazywali siebie coachami, bo mieli (w swoim przekonaniu) świetne pomysły odnośnie tego, jak każdy powinien żyć, co myśleć i co robić. Innym z Was może przychodzić na myśl wynajęcie kogoś, kto pozwoli zwiększyć swoją efektywność – czyli …

„Empatyczne dwójki” – wrażenia uczestników #2

To jedna z najgłębszych potrzeb – by ktoś nas usłyszał. Niemożliwa do zrealizowania, gdy dwie osoby mówią na raz, każda o swoim. Nie da się być usłyszanym, gdy miejsce słuchania zajmuje doradzanie, pouczanie, wygłaszanie przemówień, pocieszanie. Ten rodzaj empatii, którą opisał Marshall Rosenberg i stworzony przez niego nurt empatycznej komunikacji …

„Empatyczne dwójki” – wrażenia uczestników #1

Na warsztacie o empatycznej komunikacji jest bardzo intensywnie – ponieważ to nie jest wykład ani webinarium, skupiamy się na możliwości doświadczania i nauce przez praktykę. Nauczyłam się tego od Pernille Plantener podczas prawie rocznego kursu Coachingu Opartego o Potrzeby. Czekałam na tę szkołę też aż rok od momentu zgłoszenia chęci …

Wokół wsparcia

Właśnie skończyło się moje spotkanie superwizyjne z Jackiem Joksiem. Pisałam już kiedyś, że gdy kończyłam pierwszą szkołę coachingu, miałam myśl, że jeśli mam wykonywać ten zawód, to chciałabym superwizować się właśnie u niego (choć, jak się okazało, Jacek wtedy jeszcze nawet superwizorem nie był, podjął kształcenie w tym kierunku dopiero …