Wczoraj na kursie o opiekowaniu się poczuciem własnej wartości opowiadałam o tym, jakie skutki dla naszego życia ma sposób, w jaki przeżywamy własną wartość. Opowiadałam o unikaniu – które sprawia, że nie próbujemy nowych rzeczy (uzależniając własną wartość od tego, jak nam wyjdzie) albo nie ujawniamy swoich potrzeb w relacjach z innymi.
Opowiadałam także o takiej ścieżce, w której próbujemy „nadrobić” to, czego w swoim mniemaniu nie mamy. Przykładowe oblicza takiej sytuacji to perfekcjonizm, ale także agresja. Niekiedy to właśnie przez agresję próbujemy się wykłócić ze światem o szacunek i uznanie, którego najpierw odmawiamy sobie samym i nie potrafimy go przeżyć (co też ma swoje powody).
Krążą po sieci różne dowcipy o ostatnich słowach ludzi przed śmiercią i pojawia się tam takie zdanie: „Przepraszam, że pobrudziłem panu dresik”. Kiedy nasze poczucie własnej wartości jest bardzo kruche, różne słowa i działania innych ludzi łatwiej interpretujemy jako takie, które realnie mogą nam coś zabrać albo nas pomniejszyć (jak pobrudzony „dresik” z kawału). Czytamy je też jako potwierdzenie naszego głęboko zakorzenionego przypuszczenia, że nie jesteśmy wystarczający albo nie zasługujemy na dobre traktowanie.
Gdy zaczynamy przeżywać siebie jako ludzi o nieskończonej wartości – łatwiej nam zachować dystans nawet wobec przykrych działań czy słów innych ludzi wobec nas. Łatwiej nam także znajdować skuteczne sposoby zadbania o siebie. Łatwiej nam też nie obwiniać siebie za to, że bywa nam trudno z tym, co przeżywamy w relacji z innymi.
Jeśli chcecie się tego uczyć, to ostatni dzwonek, by dołączyć do kursu, który potrwa do 24 lutego. Wszystkie lekcje (trwające ok. 25 minut każda) i materiały dostępne będą przez rok.
Więcej informacji o kursie znajdziecie TU [KLILK].
Bądźcie dobrzy dla siebie <3
Małgosia