Nie lubię bezradności. Łatwo już rozpoznaję ją w ciele, w bólu, który unieruchamia cały lewy bark i szyję, a mięśnie sklejają się w kamień.
Kiedy opowiadałam o niej ze dwa miesiące temu na sesji wzajemnej z Ulą (jesteśmy dla siebie w taki sposób dostępne już prawie od dwóch lat), przyszło mi na myśl, że bezradność to dla mnie gorący kartofel. Ula poprosiła: „Opowiedz mi więcej o tym kartoflu”. No więc zauważyłam, że ponieważ tak parzy, chcę jak najszybciej się go pozbyć. Coś zrobić. Od razu, teraz, zaraz, żeby tego nie czuć. Czasem zamienia się w palącą złość. Czasem mam pomysł, żeby oddać go szybko komuś. Niestety, co nagle, to po diable. Oddaję wtedy nie tam, gdzie coś twórczego mogłoby się wydarzyć. I w odpowiedzi przychodzi krytyka albo złote rady.
Ula zapytała mnie, jakbym chciała pamiętać o tym, że mogę z bezradnością inaczej. Odpowiedziałam, że mogę kupić kartofel i położyć go na biurku. I kupiłam. Jeden. Mąż się zdziwił ogromnie, gdy go wyciągał z torby z zakupami, a ja powstrzymałam impuls, by opowiedzieć mu tą historię. Nie zrozumiałby, a mi byłoby przykro i znowu czułabym się bezradna.
Kartofel szybko wypuścił kiełki. Wpadłam więc na pomysł, by go posadzić w doniczce. Po tygodniu był kuż kilkucentrymentrową roślinką. Teraz sięga do kolan i stoi na tarasie.
Tak, chodzi o ten czas. O to, żeby z bezradnością pobyć. Żeby sprawdzić, co zakiełkuje. Nie dać się jej poparzyć, zalać, utopić. Przypomnieć sobie, jak to zrobiłam na sesji z Ulą, ile razy poradziłam sobie w sytuacjach niebywale trudnych, które dopiero dziś brzmią tylko jako anegdoty. Czasu i troski potrzeba też na to, by poszukać pomysłu na wsparcie siebie.
A co dla Was jest najtrudniejsze w bezradności?
Bądźcie dobrzy dla siebie <3
Małgosia
Na zdjęciach – bohater wpisu.
O poczuciu bezradności będziemy także rozmawiać na warsztacie stacjonarnym [KLIK] i kursie online o emocjach dzieci [KLIK]. Również na warsztacie o odporności psychicznej [KLIK].
A jeśli chcecie spotkać się z Ulą, możecie umówić się z nią na sesje online (Ula mieszka niedaleko Puszczy Knyszyńskiej i Białegostoku) lub pojechać do niej na weekendowy warsztat – wszystko znajdziecie TU [KLIK].