Tą kartkę przykleił mi do ściany Pawełek kilka tygodni temu. Nie wiem, co dokładnie miał na myśli, może widział plakat o warsztacie „Lista na deszczowy dzień” i chciał dołożyć coś swojego też.
W czasie tych świąt z grypą, gdy już wiadomo, że nigdzie nie pójdziemy i z nikim się nie spotkamy, potykam się o swoje zawiedzione marzenia, pragnienia i wizje.
Nawet gotować nie ma wielkiego sensu, bo choroba sprawia, że niewiele smakuje albo przechodzi przez bolące gardło.
Wiem to już, że jeśli nie spotkam się ze swoim smutkiem, zamieni się on w złość. Bo zezłościć się na to, jak jest, byłoby łatwiej, niż otulić się smutkiem. Poczuć go, zadrżeć, zapłakać. Nad tym, co stracone.
Próbuję na różne sposoby. Przy prasowaniu zasłon, których zawiśnie tylko połowa, bo reszty nie zdążę, powiedziałam do 16-letniego syna: „Może będziemy sobie życzyć smutnych świąt. Może zapiewamy tylko smutne kolędy albo stworzymy smutną poezję świąteczną”.
„Mamo, w Polsce tylu ludzi jest smutnych, że to by było bez sensu”, odparł.
Swtorzyliśmy więc tylko kilka wersetów poezji białej, a moja ulubiona linijka to „Karniszowi wszystko zwisa”.
Chory mąż przynisół do domu za to wielką choinkę. Nigdy takiej nie mieliśmy, ale przypadła mu w udziale jedna z ostatnich u pobliskiego ogrodnika, więc brał, co dawali. Przemeblowaliśmy dla niej cały salon. Jakby las wszedł do naszego domu z tym niepojętym ciepłem i życzliwością natury, która zawsze ma dla człowieka miejsce i dzieli się z nim tym, co ma najlepszego.
Jak nie pozwolę stratom dziać się we mnie, to nie spotkam się z radością. Jak nie spotkam się ze smutkiem, będę wierzyć, że gdzieś za siedmioma lasami wszyscy żyją tylko zdrowo i szczęśliwie, popijając grzane wino w świątecznych sweterkach. A gdy pozwolę smutkowi zasiąść do wigilijnego stołu, przyprowadzi ze sobą swoje rodzeństwo – pociechę, czułość, zachwyt, wdzięczność, wzruszenie. sens.
Nie bój się świątecznych rozczarowań. Spalonego sernika, chybionego prezentu, kogoś, kto strzela focha, grypy, braku wspólnych tematów przy stole. Bierz te rozczarowania za ręce jak bose dzieci, zagubione na mrozie, i przytulaj. Przytulaj, pożałuj, nie zostawiaj ich samych. Ogrzane zasną i będą śnić piękne sny.
Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia
DZIĘKI Małgosiu za Twój wysiłek, za cały rok pięknych, prawdziwych, głębokich i tak potrzebnych listów. Pozdrawiam świątecznie i już noworoczne, przytulam Ciebie wszystkie Twoje ,,biedny”, dobrego świętowania