Być żywym człowiekiem

Być żywym człowiekiem

Wypadł mi dysk. Po raz kolejny na przestrzeni dwudziestu lat (wcześnie zaczęłam dyskopatyczną przygodę). A że wtorki rezerwuję zawsze dla JA+JA, dysk poprowadzi mnie przez krainę relacji z sobą.

Mogłabym – naprawdę łatwo się to nasuwa – wreszcie skorzystać z okazji, by dowalić sobie za cały tryb życia, który zaprowadził mnie do tego, co jest od kilku dni: ani nie da się siedzieć, ani chodzić, ani leżeć – a co gorsza wstać. Zupełnie można wykreślić z listy schylanie się. Za to schodzenie do klęku, a nawet poruszanie się w ten sposób, przychodzi łatwiej niż wypracowana przez homo sapiens pozycja wyprostowana. Mogłabym więc śmiało w tę stronę, że sama jestem sobie winna itp. Czy mi to pomoże? Tylko o tyle, o ile złość na siebie zmobilizuje mnie do włączenia w grafik w bardziej zdecydowany sposób dawki ruchu. Tu jednak wolę stanąć we własnej obronie – dysk wyleciał możliwe że z tego powodu, że od jakiegoś czasu właśnie podjęłam intensywniejszą aktywność fizyczną. A że dźwiagania w codziennym życiu mamy trójki dzieci trochę jest, złożyło się to wszystko w przykry i niemożliwy do przewidzenia finał.

Druga refleksja. Czasami motywatorem do troski o ciało jest to, by właśnie – nie tracić sprawności, móc sprawnie wykonywać swoje obowiązki, nie chodzić na L4. Jest w  tym podejściu coś, co podskórnie mnie martwi – że ciało nadal traktujemy w takim wypadku narzędziowo: trzeba w nie „zainwestować” po to, by potem sobie to odebrać w postaci wydajności. Ciało służy w takim ujęciu generalnie do pracy. Jeśli zaś, jak mówimy na warsztatach, ciało jest częścią mnie i jako część mnie zasługuje na miłość, to zaspokajanie jego fundamentalnych potrzeb staje się ważnym elementem radości życia. Ciało jest po to, by się ruszać, skakać, tańczyć, doświadczać piękna świata i faktu bycia po prostu żywym człowiekiem. Dlatego troska o nie i jego kondycję nas uszczęśliwia. Mówienie, że „muszę poćwiczyć, żeby być w stanie wydajnie pracować”, to jakaś straszna redukcja siebie.

Może w obecnym życiu, spowolnionym przez tajemnicze przemieszczanie się dysku – wygeneruje się we mnie jeszcze większe pragnienie, by żyć bardziej.

Małgorzata Rybak