To pytanie z kolei zadaję często ja.
„Co czujesz, kiedy mi o tym mówisz?”
Wiem, że gdy ludzie opowiadają o ważnych dla nich rzeczach, czasem używają kurierów. Takich części siebie, które relacjonują fakty jakby z boku.
I dlatego na przykład ktoś się uśmiecha, mówiąc o czymś bardzo bolesnym.
Albo opowiada obojętnym tonem o rzeczach, które powinny wywołać oburzenie.
Rozpoznaję kurierów także po tym, że pojawia się dużo szczegółów. Opowiadający usiłuje rozmyć swoje doświadczenie, żeby uniknąć związanych z nim emocji, a ja mam przeczytać między wierszami, o co tak naprawdę chodzi.
Moją rolą jest umożliwiść człowiekowi spotkanie z samym sobą. Możliwie jak najbardziej głębokie. Czasem takie, jakby na peronie witał siebie, przyjeżdżającego pociągiem z dalekich stron.
Dlatego pytam: „Co czujesz, kiedy mi o tym mówisz?”.
„Co czujesz, kiedy to się dzieje?”.
Kiedy słyszę, co czuje klient – współodczuwam. Robię miejsce ciszą. Pokazuję, że uczucia się zmieszczą – w gabinecie, w przestrzeni między nami, we mnie i w kliencie.
Uczucia, które zostaną dopuszczone do świadomości, odwdzięczą się pięknymi darami: poczuciem ulgi, siły, sprawstwa.
O czym chciał(a)byś opowiedzieć, żeby to, co w tym trudne, poczuć z kimś?
Małgosia