Od prawie roku odkrywam niezwykle prostą metodę, która przyspiesza wszelkie planowanie i pomaga w podejmowaniu decyzji dużych i małych. Wspiera w skutecznych wyborach dotyczących pracy, relacji czy wysiłków rodzicielskich. Jestem przekonana, że daje także świetną perspektywę kierowania organizacją czy zespołem ludzi. Wymaga zadania sobie jednego pytania: „Co jest celem mojego życia?” Jeśli nie wiem albo o tym nie myślę, dni się toczą jeden po drugim. Dlatego także od odkrywania owego fundamentalnego celu zaczynamy każdorazowo pracę warsztatową w ramach spotkań z cyklu „Złap życie”.
Simon Sinek zachwycił mnie ponownie podczas swojej Google Talk, zapowiadającej jego nową książkę. Zauważył, że wielu liderów za cel swoich działań podaje „wzrost”. Chcemy mieć większy zysk, większy wpływ, większą ofertę. Generalnie „więcej”. Sinek zadaje jedno pytanie: „po co?” I dodaje: jeśli wiesz, że chcesz lecieć do Kaliforni, do tego dobierasz połaczenia i planujesz czas potrzebny na podróż. Wówczas jeśli ktoś proponuje Ci skorzystanie za darmo z jego luksusowego jumbo-jeta, który jednak leci w innym kierunku, ładnie dziękujesz, ale nie bierzesz tej opcji pod uwagę. Bo obrałeś kurs na inny cel.
Po co chcesz więcej?
Nasze życie to nieustanny przypływ okazji i ofert. Niektóre są naprawdę świetne. Inne opłacalne. A jednak gdy bierzesz wszystkie, zamiast obiecanego ułatwienia życia i zysku, żyjesz w poczuciu przytłoczenia. Dlaczego? Po jednej stronie, jak mawiał Roberto, mój znajomy wykładowaca Universidad Panamericana, są cele i ambicje, po drugiej – środki i zasoby. Jeśli między obiema kolumnami chwieją się proporcje, wówczas trzeba zwiększyć środki lub zredukować ambicje.
Z pomocą w tych decyzjach przychodzą pytania: Czego chcę? Po co mi to? Jak pomoże mi to zrealizować moją życiową misję? Po co mi dodatkowa praca, jeśli już teraz nie starcza mi czasu na rozmowę z mężem i dziećmi? Po co mi więcej klientów, jeśli nie dam rady obsłużyć tych, których już mam? Po co mi nowy projekt, jeśli ciągle w powijakach leży ten wymarzony?
Dobry pisarz to ten, który na koniec sporo ze swojego tekstu wykreśla. Dobre życie wymaga także rezygnacji z tego, co może i fajne, i łudzące, ale nie pomoże mi dotrzeć do mojej własnej Kaliforni.
Szczęśliwej podróży i do zobaczenia na stacjach przesiadkowych 🙂
Małgorzata Rybak