Dlatego, że nie wiemy

Dlatego, że nie wiemy

W środku nocy z soboty na niedzielę dotarła do nas wiadomość o śmierci mamy przyjaciółki naszej nastoletniej Ani. Problemy zdrowotne nie wskazywały na tak tragiczny rozwój wypadków. Wszystko stało się bardzo nagle. Odeszła nasza rówieśniczka, z którą mój mąż wychowywał się na jednej ulicy – bardzo skromna, pracowita i dobra osoba. Żona, mama trójki dzieci, ceniona nauczycielka, której digital footprint był prawie żaden, a jej odejście opłakuje mnóstwo osób.

Ponieważ tak wiele ostatnio dzieje się wokół nas wydarzeń trudnych, a sami w jakiejś skali także ich doświadczamy, trwa we mnie jakaś wielka refleksja nad tym, jak w wizji życia i świata znaleźć miejsce na tyle niezawinionych i niespodziewanych nieszczęść. I wczoraj chyba w końcu nadszedł dzień kapitulacji, polegającej na zaakceptowaniu, że nie wiemy, co będzie. Z jednej strony – ta kapitulacja ujmuje poczucia sprawczości, bo żadna ilość badań lekarskich, sprawdzania prognoz pogody, zdrowego odżywania i nawet modlitw nie uchroni nas przed cierpieniem i stratą. Ponieważ zło i choroby istnieją i są częścią rzeczywistości. Z drugiej strony jednak ta kapitulacja ma w sobie coś szalenie wyzwalającego. To prawda: nie wiemy, dlaczego dzieją się różne rzeczy ani co będzie. W związku z tym można przestać się zamartwiać i zdjąć z własnych pleców połowę troski o przyszłość. Martwić się już tylko o to, co najbliżej.

Z tego wynika także, że nie warto poświęcać tego, co jest wartościowe teraz, dla tego, co być może kiedyś przyjdzie. Tego, co bliskie, dla tego, co dalekie. Ludzi dla rzeczy.

Poza tym we wszystkich okolicznościach pozostaje czynienie dobra. Czy sami go doświadczamy, czy też nadchodzą momenty, gdy przychodzi zmierzyć się ze złem, krzywdą, niesprawiedliwością czy tragediami. Gdy już nie da się nic zrobić, zawsze można zrobić coś dobrego. Właśnie dlatego, że nie wiadomo, czy jutro będzie i jakie będzie. Czasem heroizmu będzie wymagało zrobienie drugiemu kubka herbaty. Ale niech będzie pełen ciepła, bo to on przejdzie do historii jako opowieść o miłości.

Małgorzata Rybak

Jeden komentarz

Komentarze są zamknięte.