Dobrostan nie jest nagrodą

Dobrostan nie jest nagrodą

Pod koniec sierpnia dobiegł końca bardzo ważny dla mnie projekt online – wakacyjna grupa rozwojowa, w której przez 5 tygodni praktykowaliśmy dobrostan. Piszę „online” z zawahaniem, ponieważ to, co robiliśmy, było bardzo konkretne i zanurzone w rzeczywistości. Bardzo wiele się w tej grupie działo, piękni ludzie, którzy wzięli w niej udział, przyszli z ważnymi pytaniami dotyczącymi nie tylko odpoczynku, ale w ogóle możliwości pozwolenia sobie na to, by tworzyć momenty, w których szczególnie dowiadczamy radości życia.

Uruchamialiśmy nasze zmysły, pogłębialiśmy kontakt z własnym ciałem i spędziliśmy mnóstwo czasu z własną uwagą. Szukaliśmy sprawczości i odpowiedzialności za własne życie i za to, jak nam w nim jest. Świętowaliśmy odkrycia, ale też doświadczenie wspólnoty i więzi, jakie udało się nam stworzyć. Był to dla mnie szczególny, wyjątkowy czas.

Gdy myślę o wnioskach, z jakimi kończyło się dla mnie prowadzenie tej grupy (i jakimi dzielili się jej uczestnicy) to przychodzi mi na myśl cytat z jednego z listów Sabiny Sadeckiej, terapeutki traumy, która hojnie i fachowo dzieli się wiedzą. „Przyjemność nie jest nagrodą za życie, którego nie chcemy”.

Jeśli momenty dobrostanu to dla nas wyłącznie odreagowanie za pracę nie do wytrzymania, niedziałające relacje, naruszane własne granice i zamrażane na co dzień potrzeby – to wydarzą się dwie rzeczy. Po pierwsze, będziemy potrzebowali nadzwyczajnych okoliczności i silnych wrażeń, by poczuć coś na kształt dobrostanu. Po drugie, żadna ilość nagród nas nie nakarmi (ósma kawa w ciągu dnia też tego nie zrobi).

Z nadzieją i ekscytacją wyglądam kursu o odporności psychicznej, dlatego że będziemy się na nim zajmować odkrywaniem wewnętrznej siły. Czyli zbliżaniem swojej codzienności do życia, jakim chcemy żyć. W którym jest miejsce na nas. Całych – z naszymi potrzebami, granicami i wartościami.

Dobrostan i ładowanie akumulatorów będzie ważnym elementem tego kursu, bo nie da się zbudować rezyliencji na wyczerpaniu. Więc zajmując się myślami i uczuciami, jednocześnie znajdziemy się bardzo blisko ciała.

Przewodnikami będą moi ulubieni autorzy i autorki: Rosenberg, Schiraldi, Welford. Zanurzymy się też w Podejściu Skoncentrowanym na Współczuciu, by nasze wzmacnianie gotowości na wyzwania było otoczone łagodnością i nie przypominało w niczym skakania do pustego basenu.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o kursie, zapraszam TU [KLIK].

Dla kochających spotkania stacjonarne przygotowałam zaś drugi warsztat o odporności psychicznej – tym razem o tym, „Jak nie zarażać się emocjami innych”. Spotkamy się 23 września o 18:30-21:00 na Bartla we Wrocławiu – szczegóły znajdziecie TU [KLIK].

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

Małgosia