Dziecięce plecy

Dziecięce plecy

Nie wiem, czy znacie takie powiedzenie: „Ciężkie warunki kształtują charakter”? Jest dla mnie jednym z tych, które trzeba by opatrzyć wieloma gwiazdkami, by miało w sobie coś z prawdy. Jak na przykład:

*tylko czasami
*nie dla każdego
*to zależy

*nie stosować wobec dzieci.

Poprzednie pokolenia miały nawet program wychowawczy opatrzony takim mottem. Z takim przekonaniem, że dzieci łatwiej poradzą sobie z dorosłymi ciężarami, im szybciej się z nimi zderzą w dzieciństwie. Dziś wiadomo, że ciężkie warunki wprowadzają ludzi, a tym bardziej dzieci, w stan walki i przetrwania, bo gdy jest ciężko, o przetrwanie właśnie chodzi. O ratowanie życia.

Walka o przetrwanie oznacza odcięcie w sobie wszystkiego co delikatne, wrażliwe, czujące, kruche. Płytki oddech, skurczone i napięte mięśnie, nadludzką czujność. Oszczędzanie energii na wszystkim innym, co walką o przetrwanie nie jest. Tu nie ma warunków do rozwoju, wzrostu, kontaktu. Tu nie ma współczucia – ani dla innych, ani dla siebie.

Dlatego tworzenie dzieciom warunków sztucznej wojny, obojętnie czy z latającymi bombami i wojskowym rygorem, czy tylko zimnej wojny bezuczuciowego wychowania, nie kształtuje ich charakterów, lecz jedynie wzmacnia takie części, które przetrwaniu służą. Może to być śmiertelna powaga, samobójcza pracowitość, odbierająca wszelką radość życia nadodpowiedzialność, „samodzielność” rozumianą jako samowystarczalność – bo pomoc znikąd nie przyjdzie. Wszystko to odbiera dostęp do miary własnych możliwości i do poczucia własnych granic.

Ciężkie warunki przyzwyczajają plecy dzieci do dźwigania więcej, niż mogą. I potem są dorosłymi, którzy nie czują, że ciężary, jakie biorą na siebie, rwą im mięśnie. I nie zostawiają miejsca na życie.

Plecy dziecka to mogą podnieść plastikową taczkę pełną kolorowych liści, z których można zrobić wielką górę, a potem na nią wskoczyć. ❤️

Bądźcie dobrzy dla siebie 💚

m

#bliskidom