Życzę nam znajdowania codziennie w sobie małej dziewczynki, która weszła do szafy i czeka tam, by jej nikt nie znalazł. A przecież chce być znaleziona. Tej, która chowa twarz w dłoniach i płacze cicho, by jej nikt nie słyszał. A przecież by chciała, żeby ktoś przyszedł.
Tej, która na szkolnym korytarzu międli w dłoniach brzydki fartuszek i serce jej staje przed lekcją geografii. Życzę nam odnajdowania tej kruchej postaci, która potrzebuje, by ją wziąć w ramiona.
Życzę nam znajdowania w sobie codziennie jej siostry – dzikiej dziewczynki. Może to nie być od razu łatwe, bo ona z podrapanymi łydkami wchodzi na drzewo i biega po krzakach.
Puszcza się pędem po łące, wydając z siebie indiański okrzyk, aż brak jej tchu – wtedy turla się po trawie. Tańczy na bosaka w kałuży i suszy się na słońcu, wystawiając ku niemu twarz, by policzyło jej piegi.
Życzę nam odnajdowania w sobie troskliwej opiekunki, która bierze w ramiona zalęknioną dziewczynkę i mówi jej: „kocham cię” i „wszystko będzie dobrze”. A ta mała, gdy to słyszy po raz tysięczny, przypomina sobie o tym, że marzyła, by być księżniczką i biegnie przebierać się w kolorowe sukienki.
Życzę nam odnajdowania w sobie kobiety, która dla dzikiej dziewczynki smaży naleśniki z serem i jagodami, żeby jej nie brakło sił do hasania. Otwiera rano okno, patrzy na trawę, kwiaty i drzewa, i mówi: „To będzie piękny dzień”. A potem go tworzy po kawałku, zmieniając zwykłość w zabawę i zachwyt.
Gdy zauważa, że do drzwi puka Pani Doskonała („widziałaś, jaka ta mała brudna biega po ogrodzie?”) i Pani Niezadowolona („naleśniki dziecku dajesz?”), robi im herbatkę, wysłuchuje ich narzekania i współczująco rozumie, że te serca pełne lęku i wstydu skądś się wzięły, więc będą potrzebowały takich spotkań, aż staną się ludzkimi sercami z ciała.
A gdy do pokoju wbiegają dziewczynki, wyłącza paniom głos i puszcza do dziewczynek porozumiewawczo oko, że gorzkie cioteczki zaraz wychodzą.
Życzę nam czerpania z kobiecego wsparcia i kobiecej siły, gdy mamy wrażenie, że w nas samych wszystko się sypie i przychodzą nam myśli, że tak już będzie zawsze. Odwagi w proszeniu o pomoc i przyjmowania dłoni, które pomagają poczuć pewność podłogi pod stopami.
Czego jeszcze?
Fot. Canva