„Get used to different”

„Get used to different”

Mateusz w „The Chosen” jest osobą neuroatypową.

Nie lubi „miśków”, objęć ani podawania ręki.

Świat przemierza z kawałkiem płóciennej szmatki w dłoni, by uchronić się z kontaktem z jakąkolwiek obcą i potencjalnie brudną powierzchnią.

Uważnie ogarnia wzrokiem rzeczywistość i przekrzywia na bok głowę, próbując ją zrozumieć.

Zapamiętuje fakty fotograficznie i wierzy temu, co widzi. Intelektem bije na głowę otoczenie.

Podaje dane statystyczne, by dowieść prawdy. I mówi prawdę niezależnie od kontekstu społecznego – gdy staje przed rzymskim pretorem albo kiedy ma do czynienia z Szymonem, którego spontaniczność i nieokrzesanie tworzą radykalny kontrast wobec jego powściągliwości.

Mateusz nie rozumie humoru sytuacyjnego, nie potrafi wyrażać uczuć. Ma ogromną wrażliwość, a zniuansowany świat czasem go przytłacza.

Mateusz w grupie apostołów jest przyjęty takim, jakim jest. Jego neuroatypowość jest czymś tak normalnym, jak sposób bycia każdego innego w tym gronie. Jeśli ktoś mu cokolwiek zarzuca, to że był poborcą podatków dla okupanta. A przecież został nim po to, by zrzucić z siebie bagaż czucia się kimś, kto nigdzie nie pasuje.

Gdy Szymon wyrzuca Jezusowi, że wybiera Mateusza, zdrajcę własnego plemienia, Jezus odpowiada mu: „Get used to different”. Przyzwyczaj się do inności. Znormalizuj ją.

Jestem wdzięczna twórcom serialu, że tak sportretowali Mateusza. Że spektrum i neuroatypowość pokazali jako zasób i normę. Wreszcie cywilizacyjnie idziemy w tym kierunku.

Mateusz jest w tym filmie piękną postacią. A Jezus? Odnosi się do niego z wielką delikatnością i zaufaniem.

Pięknej niedzieli

Małgosia

Foto zrobiłam z filmu na stronie serialu, gdzie można go oglądać za darmo.