Spotykam czasem ludzi, którzy przypominają dwuletnie dzieci, gdy jest im źle. Kontakt z nimi jest jednak o wiele trudniejszy niż z dziećmi, bo widzę dorosłego, ale zachowania są irracjonalne. Napady złości, życzeniowość i impulsywność. Droga szybkiego ruchu pomiędzy „chcieć coś” i „musieć to mieć teraz”.
Kiedy opowiadam o dzikiej dziewczynce i dzikim chłopcu, wraca do mnie pytanie, które zadała mi bliska koleżanka kilka lat temu: czy to zajmowanie się sobą nie prowadzi w miejsce, gdzie kupujemy sobie pięćdziesiąte kozaczki? I myślimy tylko o sobie?
Dojrzałość to taka sytuacja, gdy nasze rozmaite dziecięce części są w nas zaopiekowane. To znaczy w naszym wnętrzu znajduje się przytomny dorosły: czuły, mądry, troskliwy. Zauważa potrzeby, a często bardzo stare deficyty, i wie, dokąd zaprowadzić te małe części i co im zaproponować, by doznały ukojenia. Albo by mogły się wyrazić, zająć przestrzeń i ubogacić nasze życie.
Niedojrzałość – to stan odwrotny. Dziecięce części z deficytami opieki są, ale nie ma z nimi dorosłego. Ich głody chodzą niezaopiekowane i w chaotyczny sposób próbują znaleźć ukojenie. Przez gromadzenie rzeczy, przez ryzykowne zachowania, znieczulanie się na różne sposoby albo realizację niespełnionych pragnień w taki sposób, który nie bierze pod uwagę ludzi obok.
A tymczasem – głód dziecięcych części może zostać zaopiekowany jedynie przez więź. Będziemy uczyć się ją budować i wzmacniać w grupie rozwojowej online „Dzika Dziewczynka, Dziki Chłopiec – praktykowanie kontaktu z życiem”, która startuje już jutro, 1.06. i potrwa 4 tygodnie. Jeszcze tylko do jutra dołączysz w niższej cenie.
Informacje i zapisy TU [KLIK]
Serdecznie zapraszam
Małgosia