Kiedy moja terapeutka mówi mi „Jest pani zła”, bywa, że bardzo się dziwię.
Wydaje mi się, że opowiadam o sytuacjach, w których czuję smutek albo bezsilność. Coś jednak z mojej mimiki twarzy, napięcia w moim ciele lub właśnie „zgaśnięcia” oznak witalności musi komunikować, że chodzę naokoło złości.
Że ją obchodzę. Od grudniowego „Kręgu Kobiet” z odkryciem słowa „obchodzić” – rzeczywiście ono mnie fascynuje, ale tutaj mam na myśli to, że widocznie robię jakiś objazd. Pomijam na mapie stację „złość”. Omijam ją.
No i nic dziwnego, że energia uchodzi ze mnie ciurkiem.
Ale może jest tak, że ja naprawdę obchodzę moją złość. W sensie, że mojej złości na mnie bardzo zależy. Że chce mi pomóc. Że staje w obronie mojej integralności. Albo opowiada mi jakąś ważną historię o mnie – i dopóki jej nie zrozumiem, to nic z wewnętrznego zakleszczenia nie puści. Albo nic się nie zmieni z wzorca wybuchania wtedy, gdy potrzebny jest przytomny spokój.
Dlatego i ja w gabinecie na sesji coachingowej pytam często o złość. Czasem to ewidentne, że gdzieś się zapodziała, jakby klient na niej usiadł i dopchał jeszcze poduszką, żeby nie pisnęła ani słówka. Bywa więc, że pomagam ją poczuć. W bezpiecznych okolicznościach czterech ścian, które ją pomieszczą i niczego, co dla nas cenne, nie poniszczy.
Ani nie rozerwie klienta, ani bliskich mu ludzi, ani naszej relacji.
Nadal zapraszam Cię na wspólną podróż ku oswojeniu złości. Może woła Cię:
⭐ miesięczna grupa rozwojowa online „Złość: siła do zmiany”, od 29.01.-29.02.2024. Więcej informacji TU [KLIK],
⭐ warsztat stacjonarny „Jak się złościć?”, który poprowadzimy razem z Dorotą Blumczyńską 1.02. o 18:00-21:00 na Wyspie Mocy przy ul. Bartla 7a/2 we Wrocławiu. Informacje i zapisy TU [KLIK].,
⭐ sesja coachingowa w lutym, stacjonarnie na Bartla 7a/2 lub online. Więcej TU [KLIK].
Dobrych, bezpiecznych spotkań z własną złością 💚
Małgosia