Nie wiem, kto powiedział zdanie: „Kary naszego dzieciństwa stają się dorosłymi nawykami”. To samo można by powiedzieć o nagrodach, bo kara i nagroda trzymają się za ręce i osaczają uściskiem, w którym trudno oddychać, rozwijać się, być. A najgorsze, że zostają na długo, jak wydeptane ścieżki na spacerniaku.
Że jak jest trudno, to trzeba sobie dołożyć.
Jak boli, to za karę powinno boleć jeszcze bardziej.
Jak chciałoby się wyjść, to lepiej zostać w domu.
Gdy chciałoby się poskakać, rozsądniej będzie posiedzieć.
Kiedy zbiera się na płacz, trzeba nie wymyślać, nie przesadzać i uspokoić się (do jasnej cholery) jak najszybciej.
Jak za gardło chwyta lęk – nikomu nie powiedzieć.
Gdy najbardziej potrzeba bliskości, to trzeba jej sobie odmówić.
Kiedy chciałoby się przytulić i kogoś złapać, trzeba zamknąć drzwi i sobie wszystko przemyśleć.
Kiedy się wali, najpierw trzeba ustalić winnego.
Gdy pustka w głowie i nie wiadomo, jak pozbierać rozsypane, trzeba się zapaść pod ziemię, bo co ja narobiłam.
Jak nie wychodzi i ogarnia rozpacz, to trzeba postarać się bardziej (zamiast przestać to robić, poszukać wsparcia i zrobić coś inaczej).
Na półce z nagrodami za bycie dzielnym ewentualnie piętrzą się czekoladki, zakupy albo czyjeś zadowolenie. By świętować samotnie, oszczędnie, ukradkiem, no nie wygłupiać się po prostu.
To już moje ostatnie zaproszenia do dwóch miejsc, w jakich będziemy się uczyć takiego stosunku do samych siebie, który nie opiera się na karaniu i nagradzaniu. Który pokazuje, że dobre rzeczy można sobie dawać tylko z tego powodu, że żyjemy i jesteśmy ludźmi. I to powód wystarczający.
Możecie dołączyć jeszcze do wakacyjnej grupy rozwojowej „Praktykowanie dobrostanu”, która potrwa do 25 sierpnia, a przeczytacie o niej TU [KLIK].
Ostatnie miejsce czeka na zajęcie na jutrzejszym (środa) wieczornym warsztacie o dbaniu o siebie „Miejsce na mnie” we Wrocławiu na Wyspie Mocy na Bartla 7a/2. Szczegóły TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie <3
Małgosia