Jako rodzice możemy mieć mnóstwo powodów do złości, niezwiązanej z naszymi dziećmi.
Możemy mierzyć się z wyzwaniami, wobec których nie czujemy się adekwatni.
Możemy mieć wewnętrzne onarzędziowanie, które nosimy ze sobą wszędzie, a które robi nam za dużo napięcia.
Możemy mieć wobec siebie zbyt wysokie wymagania.
Możemy sami mieć problemy z regulacją nastroju i rozmaitych trudnych emocji.
Możemy wreszcie mieć wyobrażenia na temat tego, jakie dzieci powinny być lub przypisywać im intencje, które w nas godzą.
Kłopot polega na tym, że dzieci – zależąc całkowicie od nas – są zbyt małe, by posiadać sitko, które przesieje dorosłą złość tak, by zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.
Mogą jedynie pomyśleć, że chodzi o nie. Że to one są problemem, który nieustannie powoduje zły humor i krzyki. Że nie są wystarczająco ważne, byśmy zapewniali im poczucie bezpieczeństwa i traktowali je z szacunkiem.
Dlatego jeśli warto coś zrobić, gdy jest się rodzicem, to naprawdę ma sens uczyć się obsługi swoich trudnych emocji i współpracy z własnym autonomicznym układem nerwowym. Po to, byśmy mogli więcej przebywać w dobrostanie, z dostępem do strategii budowania więzi skuteczniejszych niż oceny, oskarżenia i niepokój.
W linkach pod postem zaproszenia do najbliższych projektów, w których złością możecie pozajmować się razem ze mną i innymi osobami, chętnymi do rozwijania tych kompetencji.
- Grupa rozwojowa online „Złość: siła do zmiany”, która startuje 29.01. i potrwa miesiąc. Więcej TU [KLIK],
- warsztat stacjonarny „Jak się złościć”, który poprowadzimy razem z Dorotą Blumczyńską 1.02. o 18:00-21:00 na Wyspie Mocy przy ul. Bartla 7a/2 we Wrocławiu. Informacje i zapisy TU [KLIK].,
- „Krąg Kobiet z Czułą Przewodniczką” 13.02. (wtorek) lub 23.02. (piątek) – więcej TU [KLIK]
Serdecznie zapraszam
Małgosia