Kogo ma Twoje wewnętrzne dziecko?
Ta krucha istotka, która mimo swojej delikatności być może tyle przetrwała?
Ta mała dziewczynka, która zawsze musiała być grzeczna? Albo ta, o której wszyscy mówili, że nie jest grzeczna wystarczająco? Która zgubiła się w sklepie albo dostała dwóję ze sprawdzianu? A może była za dużo sama i nie miała komu powiedzieć, że się z niej śmiali w szkole?
Kogo ma ten mały chłopiec, który szybko musiał stać się dorosły i opiekować rodzeństwem albo rodzicami, którzy nie mieli siły podołać życiu, brać go na ręce, podnosić aż do nieba i uśmiechać się?
Kogo on albo ona ma dzisiaj? Kto się nimi opiekuje?
Jeśli każdy człowiek nosi w sobie swoje wewnętrzne dziecko – emocjonalną pamięć siebie z dzieciństwa, potencjał, ale i zranienia i niezaspokojone potrzeby – to każdy potrzebuje też wewnętrznej mamy. Czułego, mądrego, bliskiego opiekuna. Nie takiego, który raz pogłaszcze, a raz przyleje.
Skąd taki czuły opiekun w nas się bierze?
Od mamy, która śpiewa wieczorem piosenki, żeby nie bać się zasypiania. Od mamy, która całuje stłuczone kolanko i nakleja plasterek. Od mamy, która się uśmiecha i mówi: „wszystko będzie dobrze”. Od mamy, która nie żyje stresem miliona pierdół do ogarnięcia (podniesionych do boskiej rangi wszechporządku i błysku), ale która widzi bliskich ludzi wokół siebie, rozpoznaje własne możliwości, i mówi: „och, ogarniemy to jutro, pora zrobić coś fajnego!”. Od mamy, która kołysze, przytula i trzyma za rękę. Która mówi: „jestem z tobą”.
Wtedy i w nas powstaje głos, który się o nas troszczy. A my w naturalny sposób uczymy się opiekować się sobą.
Jeśli jednak mamie było zbyt trudno albo nie umiała (bo nie miała czułej mamy w sobie), zawsze możesz zaczynać od miejsca, w którym jesteś teraz. Budować w sobie czułego opiekuna, który to małe dziecko w Tobie usłyszy. Że jest zmęczone, smutne albo czuje się osamotnione. Że dawno nie widziało słońca. Nie skakało. Nie porobiło czegoś fajnego. Nie usłyszało „kocham cię”.
Czasem pierwszą rzeczą, jaką ten opiekun zrobi, będzie zaprowadzenie cię do ludzi, którzy je wesprą. I zobaczysz, jak to się robi, żeby nauczyć się tego dla siebie (bo najważniejszych rzeczy w życiu zawsze uczymy się najpierw w relacji z drugim człowiekiem). Małymi krokami, powoli, oduczając się jednocześnie traktowania siebie źle, czego nauka mogła też zająć ze dwadzieścia lat albo więcej.
Dobrego Dnia Mamy <3
M
PS. Każda mama tym bardziej potrzebuje czułej mamy w sobie.
Fot. Bahareh Bisheh, irańska artystka fotograf, która w 2012 roku sfotografowała swoją małą kuzynkę. To zdjęcie kiedyś zainspirowało mnie też do takiego tekstu [KLIK].
Małgosiu, wzruszyłam się.