Kto stanie w drzwiach

Kto stanie w drzwiach

Jest taki rodzicielski gest, który bywa mało doceniany, a ma wielkie znaczenie. To moment, gdy stajemy w drzwiach pokoju dziecka (malucha, starszaka, nastolatka) i patrzymy do środka.

Możemy zobaczyć tam kogoś pięknego i bliskiego, albo nasze oczekiwania.

Kogoś, kto jest cudem („do odkrycia” – jak dodała by Ewelina Stępnicka), albo kłopotem, który nas irytuje.

Kogoś, kto coś przeżywa i czegoś potrzebuje – albo bałagan.

To ważne, czy po otwarciu drzwi zapytamy: „Uszy umyłeś?”, „Lekcje zrobione?”, „Kiedy ty tu posprzątasz?”, czy raczej „Co u Ciebie?”.

Kiedy myślę o Adwencie i o tym, co planujemy i jak przeżywamy ten czas (a zdarza się, że to droga od pierwszego zrywu do rozczarowania lub od wyjściowego poczucia przytłoczenia do rozpaczy), to myślę, że dużo zależy od tego, co się działo w naszym małym i młodym życiu zaraz po otwarciu drzwi.

Czy stawał w nich ktoś, kto nas widział, czy ktoś, kto dostrzegał tylko to, co zewnętrzne.

Czy ktoś łagodny i ciekawy naszego świata, czy ktoś wkurzony od rana do wieczora.

Ktoś, kto dokładał od razu ocenę do tego, co dojrzał, czy ktoś, kto chciał wejść z nami w kontakt i czegoś się o nas dowiedzieć.

Ktoś, kogo kroki wywoływały napięcie i skręt kiszek, czy ktoś taki, że jak tylko slyszeliśmy szuranie kapci, wstępowała w nas nadzieja i ciepło.

W adwentowej grupie rozwojowej „Praktykowanie bliskości” zaczynamy właśnie od spojrzenia. Takiego, w którym można odpocząć. W którym można się także poczuć kimś wystarczającym, pięknym i ważnym.

Rozmawialiśmy już o naszych potrzebach i wyobrażeniach o bliskości, a dziś spotkamy się na pierwszym tematycznym live’ie o stawaniu się kimś bliskim dla siebie.

Możesz nadal dołączyć do tego projektu. Informacje i zapisy TU [KLIK].

Z życzeniami bliskiego spojrzenia
Małgosia