Nie zostać powtórnie zranionym.
To potężny motywator.
O ile jednak „motywacja” kojarzy się z rozkwitem i działaniem, lęk przed zranieniem ma inne motywy. Poprowadzi nas ścieżkami unikania życia.
Nad dzieckiem w nas stoi jego opiekun. Jeśli ono doświadczyło zranienia – zaniedbania, odrzucenia, krzywdy, wyśmiania – wewnętrzny opiekun będzie podpowiadał sposoby, by nas to już nigdy nie spotkało.
By nikt się nie zaśmiał. By ktoś sobie czegoś nie pomyślał. By nie zabolało.
Jego strategie niestety są bardzo proste. Za mocno uwierzył w to, co dziecku mówił świat. Jeśli świat mówił: „Och, ciągle coś niszczysz!”, będzie nas ćwiczył w chodzeniu na palcach. Jeśli świat mówił: „Za dużo tu ciebie, ciągle się wiercisz!” – wewnętrzny opiekun podpowie, by wstrzymywać wszędzie oddech i stać się bezszelestnym.
Strategie opiekuna są tak proste, bo dosłownie potraktował to, co mówili kiedyś do nas dorośli. I zapamiętał na przykład, że po to, by ochronić małe dziecko w nas, musimy dbać o innych bardziej niż o siebie. Czyli zaniedbywać to, co w nas samych potrzebujące i żywe.
Jeśli pragniesz razem ze mną uczyć się opiekowania się dzieckiem w sobie, to najlepszy czas na dołączenie do grupy rozwojowej online „Wewnętrzne dziecko”, która zaczyna się jutro i potrwa 4 tygodnie. „Cztery tygodnie to tyle, ile noworodek potrzebuje, by stać się niemowlęciem” – powiedziałam niedawno podczas rozmowy live [klik] z Paulą Tyjewską na temat budowania relacji z sobą.
Nie mogę Ci złożyć obietnicy ekspresowych efektów, ale zaprosić do procesu, w którym będziesz przyglądać się sobie z wielką delikatnością i szukać tego, co wspiera małe i kruche części Ciebie.
Więcej informacji i zapisy znajdziesz TU [KLIK].
Z życzeniami dobroci dla siebie
Małgosia