Rodzice małych dzieci, wrzuceni w zupełnie nowe i bardzo wymagające okoliczności, często nie widzą, ile niosą. I dokładają sobie z każdej strony. Oczekiwaniami od siebie. Podnoszeniem poprzeczki. Braniem do siebie niewspierających słów (nierzadko opowiadanych przez bliskich nawet ludzi). Czasem fiksacją na punkcie sprzątania (by choć w kawałku odzyskać kontrolę nad nieprzewidywalnością dni i jednoczesną ich chaotyczną monotonią). Skracaniem snu, który i tak już jest bardzo krótki.
Potrzebują wiele wsparcia w zobaczeniu, jak ogromnie wiele już z siebie dają i jak ważna jest ich rola. I wsparcia w zwykłej prozie życia, która w tym okresie, gdy dzieci są małe, naprawdę wymaga końskiej kondycji psychicznej i fizycznej. Im mniej ich otoczenie potrafi być wspierające i rozumieć, jaki moment rozgrywa się w życiu rodziców, tym będzie im trudniej.
Dlatego napisałam ten list – list mamy małych dzieci do świata. Wróciłam pamięcią do realiów swojego młodego macierzyństwa, które po 4 latach (gdy byłam już mamą ślicznej córeczki i pięknego synka) weszło w fazę wypalenia i depresji.
W liście jest kilka próśb, które mogą pomóc budować świat życzliwy dla młodych rodziców – który pozwala im potrzebować wsparcia. Przeczytacie go TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie <3
M
Fot. Kelly Sikkema / Unsplash