Mężczyzna imieniem Otto

Mężczyzna imieniem Otto

Obiecałam Wam w nagraniu na FB już jakiś czas temu, że opowiem Wam o pięknym filmie, który widziałam w październiku. Bardzo mnie poruszył. Myślę, że dobry jest na dzisiaj, gdy zatrzymujemy się przy mijaniu i przy tych, którzy odeszli.

Tytułowy Otto jest sąsiadem, jakiego każdy chciałby mieć – dba o porządek na swojej ulicy, wyrzuca niedbale zostawione gazetki reklamowe do kosza z papierami i opróżnia źle wrzucone przedmioty z innych pojemników. Zauważa nieznajomych, którzy nie mają „prawa wjazdu” na osiedle, pomaga zaparkować samochód, by nie stał na ulicy krzywo. Jednocześnie robi wszystko, by nie dało się go lubić. Jest do bólu upierdliwy, a jego złośliwości nie znają granic.

Otto ma też sekret. W wolnym czasie, gdy nie zajmuje się niczym opisanym powyżej, próbuje popełnić samobójstwo. Nie zraża się wcale, gdy kolejne próby zwodzą, udaremniane przez zbiegi okoliczności i sytuacje wołające o jego uwagę jako stróża porządku na świecie. Wymyśla ciągle to nowe sposoby na odebranie sobie życia.

Tom Hanks, który gra głównego bohatera, oddaje po mistrzowsku klimat wewnętrzny człowieka, któremu zobojętniało i własne życie, i śmierć. Oglądając go, czułam razem z nim ciężar bólu, który nosi we własnym wnętrzu, jak zalegający głaz. Sceny skrupulatnych przygotowań i komicznych porażek oglądałam jednocześnie śmiejąc się i płacząc. Otto nie potrafi się spotkać z własnym cierpieniem i nad nim zapłakać – jest ono tak ogromne.

Ma on bowiem jeszcze jedną tajemnicę, którą znają tylko dawni przyjaciele i ludzie z sąsiedztwa. Niedawno zmarła żona, którą przez całe życie bardzo kochał. Więc jego opryskliwość, zrywanie więzi i depresja są obliczami żałoby.

Mimo jego mistrzowskich umiejętności w zniechęcaniu do siebie ludzi, czułą uwagą otacza go Marisol – oczekująca narodzin kolejnego dziecka żona i mama. Meksykańska rodzina, która sprowadza się do domu naprzeciwko, a w której życiu panuje rozgardiasz i mnóstwo miłości, staje się dla Ottona pomostem ku życiu.

To piękny, wzruszający film o miłości, przyjaźni i stracie. O nieoczywistych obliczach żałoby. O oschłości, która przykrywa głębokie rozczarowanie światem. O tym, że nawet gdy myślimy, że zostaliśmy na świecie całkiem sami – zawsze jest ktoś. O docenieniu zwykłych więzi. O odbudowie zerwanych.

To również film o mostach między światami osób neurotypowych i neuroatypowych, ponieważ Otto jest osobą w spektrum autyzmu. To film o akceptacji różnorodności i zachwycie. O człowieczeństwie.

Dla mnie to także kino o zatrzymaniu, w którym potrzebujemy się spotkać z własnym bólem. O pauzie, w której możemy spojrzeć na siebie z czułością, bo inaczej zaczynamy siebie krzywdzić – a czasem i tych obok nas.

Kończę z dwiema zachętami dla Was. Pierwsza: sprawdzajcie, czy chcecie ten film obejrzeć, bo jest to kino ciepłe, optymistyczne i piękne, ale niełatwe. Jeśli borykasz się z kryzysem samobójczym, zajrzyj proszę, TU [KLIK].

Drugie zaproszenie – dla  osób, które pragną się zatrzymywać i stawać blisko własnego wnętrza – do grupy rozwojowej online „Praktykowanie pauzy”. Będziemy uczyć się spowalniać mimo dziania się. Będzie czule, będzie optymistycznie. Zapraszam TU [KLIK].

Z życzeniami dobroci dla siebie

Małgosia

Fot. kadr z filmu z portalu IMDB