Czy mogłabym poprowadzić w firmie półgodzinną medytację oddechową, mającą na celu nauczenie pracowników radzenia sobie ze stresem? – usłyszałam kiedyś pytanie. Pół godziny. Między owocową środą a home officem w piątek. Między eskalacją z klientem ze Szwecji a księgowaniem faktur ze stoperem w ręku.
Dałoby się? Pewnie, że lepsze pół godziny zatrzymania przy sobie niż nic. Ale to symptomatyczne w naszej kulturze: SZYBKO załatwić problem niewyrabiania psychosomatycznego w życiu, którego tempo wyrzuca na zakrętach,
Założenia współczesności niech zostaną takimi, jakie są, i tylko żebyśmy my sami byli bardziej do tego nieludzkiego czegoś przystosowani i żebyśmy dali radę. Dowieźć więcej.
O radzeniu sobie ze stresem poczytacie w sieci wiele. Że dobrze jest stosować techniki oddechowe.
W radio polecą Wam doskonałe środki z apteki na uspokojenie i zasypianie (i tylko głos na koniec w rytmie jak z karabinu przeczyta o niewłaściwym stosowaniu, zagrażającym zdrowiu i życiu – SZYBKO, szybciutko, bo czas antenowy kosztuje, a przecież na tej części nie warto się skupiać).
A na koniec usłyszymy, by jeść zdrowo. I gotowe.
Przychodzi mi na myśl obraz, w którym dziecko opowiada rodzicowi, że przeżywa coś trudnego, a w odpowiedzi słyszy: „To zjedz pomidorową i idź się przejść”.
Co myślimy, gdy zjedliśmy zdrowo, poszliśmy się przejść, zażyliśmy ashwagandę i nie pomogło? Że to z nami jest coś nie tak, bo stresu nie ubyło. I robi się jeszcze trudniej.
A tymczasem symptomy stresu to prośba ciała, by spojrzeć na siebie z miłością i troską. Sprawdzić, skąd stres się we mnie bierze i skonfrontować się z tym, w co wierzę na temat siebie i świata.
W grupie rozwojowej online „Radzenie sobie ze stresem” będziesz mógł/mogła odkrywać, czego potrzebujesz, by stres nie stawał się dla Ciebie sytuacją chroniczną. Nasz rozwój potrwa cztery tygodnie, od 27.10 do 24.11.
Do 17.10. (wtorek) możesz dołączyć w cenie „early bird”, czyli za 150 zł zamiast 200.
Więcej informacji – TU [KLIK].
Z życzeniami dobroci dla siebie
Małgosia