Podobnie jak gniew – ma nas chronić. Mówi o zagrożeniu. O tym, że trzeba zadbać o swoje bezpieczeństwo.
Podpowiada roztropne kroki. Jeśli obawiam się egzaminu, zaprasza mnie, by się do niego przygotować. Jeśli napełnia mnie lękiem myśl o wystąpieniu przed ludźmi – lęk zachęca, by zająć się sobą i poszukać tego, co mnie wesprze. Czasem całkiem rozsądnie pokazuje, że coś nas przerasta, że nie warto po to sięgać. Jeśli lękam się nowego zadania, bo to coś, na czym na pewno się nie znam i zabierze mi spokój i czas z niepewnym efektem – pomaga mi w to nie wchodzić.
Podobnie jak z innymi niełatwymi uczuciami, nie kojarzy się z przyjacielem, jeśli poznaliśmy jego niszczącą siłę. Paraliż, jaki powoduje. Wewnętrzny dygot, z jakim się kojarzy. Czasami przecież jest obecny przewlekle, jako echo przerażających zdarzeń, na które nie byliśmy gotowi. I żadna pomoc nie nadeszła, nie znalazł się żaden dorosły, którego siła i spokój dałyby oparcie.
Lęk nadmierny opowiada ważną historię o mnie, gdy jakieś zagrożenie bardzo naruszyło moją potrzebę bezpieczeństwa, nadszarpnęło wiarę w to, że mam możliwość obrony. I wtedy także mogę się tą historią zaopiekować.
M