„Moje ciało mnie zawiodło”

„Moje ciało mnie zawiodło”

„Moje ciało mnie zawiodło”.

Czasem mówią tak sportowcy, którzy nie osiągnęli wymarzonego wyniku, ale doznali kontuzji.

Czasem powie tak ktoś, kto chciał w nocy popracować, ale zasnął.

Czasem w ogóle na głos nie mówimy tego, ale bywa, że coś podobnego myślimy.

Planowanie sobie – a ciało sobie. Jakby było nas dwóch: głowa i ciało. Nasze pragnienia – i ciało. Założenia – i ciało. Wiara w to, co powinniśmy i możemy – oraz ciało.

Kruche, męczące się, „nawalające” wtedy, gdy powinno być super sprawne. Można pomyśleć, że jest rzeczą i czymś, co mamy, czemu możemy kazać: żeby nie było chore, żeby się pospieszyło, nie pociło, nie chciało pić, sikać, jeść – akurat teraz.

„Mogło się bardziej postarać”.

„Mogło dać z siebie więcej”.

„Mogłoby być bardziej posłuszne”.

„Mogłoby być ładniejsze”.

„Jak mogło teraz zachorować?”

Jak echo słów wypowiedzianych w odległej przeszłości, do dziecka, któremu zachciało się ZNOWU siku i DLACZEGO TERAZ, „przecież możesz wytrzymać”. Które nie chciało jeść wtedy, kiedy musiało, ale nie było karmione wtedy, gdy było głodne („idziesz spać bez kolacji”). Które zasnęło na lekcji ze zmęczenia i niewyspania, a miało przynosić SAME PIĄTKI.

Jeśli chcesz pochylić się z troską nad Twoją relacją z własnym ciałem, zapraszam Cię serdecznie do grupy rozwojowej „Ciało – mój dom”. Jeszcze dziś dołączysz do niej w najniższej cenie.

Szczegóły  TU [KLIK].

Z życzeniami dobroci dla siebie

Małgosia