„Nie wiem, co czuję”

„Nie wiem, co czuję”

„Nie wiem, co czuję, bo nigdy się dowiedziałem, że to coś ważnego”.

O znaczeniu własnych uczuć dowiadujemy się bardzo wcześnie, bo tuż po urodzeniu, i ta nauka trwa przez całe dzieciństwo.

Przez wyrażanie własnych uczuć chcemy nawiązać więź, znajdując dla nich odzwierciedlenie u najbliższych opiekunów. Dzięki uczuciom dowiadujemy się najważniejszych rzeczy o sobie, o świecie, o innych ludziach i relacjach. O naszych własnych granicach i potrzebach.

Jeśli uczucia dzieci niewiele znaczą albo są dla rodziców „kłopotliwe” – lub co gorsza niewidzialne i nieważne – własny świat staje się niezrozumiałą gmatwaniną.

Którą potem przynosimy z pracy do domu i z domu zabieramy do pracy.

Gmatwanina woła do nas, nie pozwala nam się odprężyć albo jasno myśleć. Albo zamienia się w kulę lęku. Bywa też pustką, czyli skutkiem odcięcia od czucia czegokolwiek. Czasem system tego szczęśliwie nie wytrzymuje i objawia się depresją, chorobą ciała lub innym kryzysem. Czasem szczęścia mamy mniej i na znieczuleniu dostępnym bez recepty jedziemy do końca świata, próbując jakoś wytrzymać fakt, że nie wiemy, co w nas się dzieje i co z tym zrobić.

A wszystko zaczyna się, gdy mamy dzień, trzy miesiące, rok, trzy i siedemnaście lat. Gdy nie ma człowieka, któryby wsparł nas w rozumieniu, przeżywaniu i kojeniu własnych uczuć.

Jeśli chcecie poszerzać rozumienie własnych uczuć i dowiedzieć się, jak możemy wspierać dzieci, by potrafiły żyć w kontakcie z własnymi uczuciami i je regulować, zapraszam na warsztat stacjonarny dzisiaj o 18:30 na Wyspie Mocy we Wrocławiu (to ostatnie zaproszenie :); koszt udziału to 79 zł.

A jeśli wolicie pracować zdalnie, również dziś rozpoczyna się kurs online „Jak pomagać dzieciom radzić sobie z emocjami”. I jeszcze dziś kurs kosztuje 159 zł, a nie 179.

Informacje o warsztacie stacjonarnym na Bartla 7a/2 znajdziecie TU [KLIK], a o kursie online – TU [KLIK].

Z życzeniami dobroci dla siebie

Małgosia