Wracam ze Zjazdu jak z innej planety – jesiennej, cudnej, pełnej odkryć i zachwytów – na inną moją drogą planetę.
Gdy ją po powrocie na nowo oswajam i ogarniam, także w czysto fizycznym sensie (w końcu nie było mnie przez cały weekend, a zeszły tydzień był bardzo krótki), jednocześnie układają się we mnie różne kawałki.
No bo na planecie zjazdów Wielkopolskiej Szkoły Psychoterapii Gestalt dopiero oswajam wiedzę o tym, czym jest ten nurt. A właściwie tego doświadczam, bo Gestalt jest o doświadczaniu – siebie, kontaktu, drugiego człowieka, życia.
Kilka notatek ze zjazdu:
🌱 Celek psychoterapii Gestalt jest poszerzenie świadomości klienta.
🌱 Gdy klient uświadamia sobie coś ważnego, zyskuje wybór i może brać odpowiedzialność za własne życie.
🌱 Psychoterapeuta pomaga klientowi znajdować odpowiedź na pytanie: „Co robić, żeby pełniej żyć?”, jednak nie mówi mu, ani co robić, ani jak robić.
🌱 Psychoterapeuta nie jest dla klienta workiem treningowym, by klient wyzdrowiał, ale działa na rzecz rozwijania samoregulacji klienta.
🌱 Psychoterapeuta potrzebuje cały czas zapominać o tym, co mu się wydaje, że wie na temat klienta.
🌱 W Gestalcie budujemy relację „Ja – Ty”, która klientowi (i terapeucie) przyznaje status podmiotu, nie zaś przedmiotu w psychoterapii (dlatego „klient”, a nie „pacjent”).
🌱 Fenomenologia (z której Gestalt czerpie) – to powrót do pierwszego, niewinnego postrzegania, zanim pojawią się oceny albo zanim nadamy temu znaczenie. Jest jak zachwyt zachodem słońca albo noworodkiem, którego widzimy po raz pierwszy na świecie.
🌱 Psychoterapeuta schodzi razem z pacjentem do głębin jego cierpienia, ale nie może w nim utonąć, bo będzie bezużyteczny.
🌱 Terapeuta pyta: „Jak to jest być w świecie, w którym tak masz, jak opisujesz?”. „Co Ci się przydarzyło, że…”.
Małgosia
Fot. Canva – możecie podoświadczać, jak to jest, być z fenomenem. ☺️