Zawsze mnie zatrzymywało, jak milutcy bywają ludzie, którzy sprawiają wrażenie, że posiadają bogatą kartotekę więzienną i przychodzą do sklepu po alkohol. Jak mówią: „kochanieńka”, „skarbeńku”, ale za moment może polecieć bluzg o brakujący grosik.
Nie ufam tym zdrobnieniom właśnie dlatego, że nie wiem, co się pod nimi kryje. A jakiś radar we mnie przeczuwa, że miły, choć lekko zniecierpliwiony ton przykrywa trudną do pomieszczenia agresję (która zapewne ma początek w równie trudnej historii).
Sama badam, co znaczą sytuacje, gdy próbuję na siłę być miła – czy czasem nie czuję właśnie złości. A jeśli tak jest, to gdzie ona się podziała i co chciała mi powiedzieć.
Bywa, że to się myli – bycie miłym z byciem życzliwym. Albo że bycie miłym staje się przymusem, ale nie ma niczego wspólnego z miłoscią. Co wtedy robi złość? Bardzo się martwi, że nie może się o nas zatroszczyć. Przerwać rozmowy, na którą nie mamy czasu, powiedzieć „nie zrobię tego” albo „myślę inaczej”. A kiedy się martwi, to rośnie, aż w końcu wybuchnie i narobi bałaganu, zamiast stworzyć nową jakość, jak wtedy gdybyśmy ją wysłuchali.
W marcu temat złości bardzo będzie obecny w mojej pracy na dwa sposoby: zajmiemy się nią na warsztacie stacjonarnym na Wyspie Mocy razem z Dorotą Blumczyńską (z czego ogromnie się cieszę) 29.03. (w środę) o 18:00-21:00. Z okazji „Roczku” Wyspy można do niego dołączyć ze zniżką 50%, czyli za 80 zł. Informacje i zapisy TU [KLIK].
Drugim miejscem, gdzie będziemy oglądać złość i przekształcać ją w asertywne zachowania będzie grupa rozwojowa online „Praktykowanie asertywności” – startuje ona 27.03. i potrwa cały miesiąc. Informacje i zapisy TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia