O czym myślą dzieci

O czym myślą dzieci

Dzieci wysłane do izolacji na „przemyślenia”, nie myślą o tym, o czym chcieliby rodzice.

O czym myśli roczne dziecko, które – wsadzone do łóżeczka ze szczebelkami, bo „było niegrzeczne” – widzi mamę, znikającą za zamkniętymi drzwiami?

O tym, że nie wiadomo, czy nie znikła na zawsze. Że nie wiadomo, jak ją przywołać. Że nie ma pojęcia, co się dzieje.  Że potrzebuje ratunku i bliskości.

O czym myśli trzylatek, zamknięty w swoim pokoju na „przemyślenia”?

Nie znając zegara i nie mając poczucia czasu, nie wie, czy kara potrwa chwilę czy do końca świata. Nie wie, co się z nim dzieje, że płacze i ma ochotę krzyczeć. Czuje się opuszczony i odrzucony przez najbliższych, nie mając pojęcia za co.

O czym myśli sześciolatek wysłany na krzesełko do grupy „maluszków” w przedszkolu?

Że wszyscy go widzą i będą o nim myśleć, że jest zły, niegrzeczny, niedobry. O tym, że „pani jest głupia”, bo kompletnie nie wiedziała, o co chodzi. O tym, że w sali zostały dzieci, które nadal są razem i robią fajne rzeczy, ale już bez niego. O tym, żeby nikt nie zobaczył, że mu przykro. O tym, że chciałby wszystko wokół siebie podeptać i zniszczyć, i dać wszystkim karę – albo nie myśli o niczym, mając w głowie pustkę.

O czym myśli nastolatek, który usłyszał gniewne słowa, że ma sobie iść i przemyśleć wszystko?

Że rodzice go nie rozumieją. Wszystko biorą na opak. Że nie chcą go wysłuchać. Że nic ich nie obchodzi. Że on sam nie obchodzi nikogo. Że nie ma dokąd pójść z tego domu, a przecież nie da się w nim żyć. Żeby zrobić krzywdę komuś, żeby poczuł, jak to boli. Żeby zrobić krzywdę sobie.

Jeśli dzieci wychodzą spokojne ze swoich pokojów, to nie dlatego, że tak sobie wszystko przemyślały. Dzieci w samotności i opuszczeniu nie wyciągają wniosków, tylko się zamrażają. W najlepszym wypadku starają się wymyślić, zgadnąć, o co mogło chodzić rodzicom i może nawet spróbują to powierzchownie naśladować. W środku jednak będzie rosła złość, która niebawem wybuchnie z jeszcze większą siłą. Relacja z rodzicami – będzie się stawała coraz bardziej wątła, a zaufanie coraz bardziej szczupłe.

Dzieci potrzebują rodziców i do tego, by poradzić sobie z emocjami, i do tego, by później wyciągać wnioski. Setki, tysiące razy, bo to taki proces, w którym nic nie dzieje się raz na zawsze.

Jeśli chcecie się tego uczyć razem ze mną, zapraszam serdecznie na:

  • warsztat stacjonarny dla rodziców pt. „Jak pomagać dzieciom radzić sobie w emocjami” na Wyspie Mocy we Wrocławiu przy ul. Bartla 7a/2, 25 maja (środa) o 18:30-21:00 (ifnormacje i zapisy TU [KLIK]),
  • lub na kurs online pod tym samym tytułem, który zacznie się 25 maja i potrwa 4 tygodnie (możecie go realizować z innymi w zamkniętej grupie na FB lub odsłuchać w dowolnym czasie, korzystając z platformy kursowej) – pełen program i link do zapisów znajdziecie TU [KLIK].

Bądźcie dobrzy dla siebie <3

Małgosia