Opiekun osoby dorosłej

Opiekun osoby dorosłej

Ostatnio rozmawiałam z bliską koleżanką, że na to byłoby duże zapotrzebowanie. Nawet, że tak powiem, istnieje pewna nisza do zagospodarowania. Na kogoś, kto dorosłej osobie powie, kiedy już pora spać. Poda filiżankę kakao. Przytuli, kiedy jest smutno. Wyśle na zumbę czy basen, żeby zadbać o zdrowie i zredukować napięcie psychiczne, spowodowane zmartwieniami, pracą i wszystkim, co „trzeba”. Kto podpowie, co zjeść, żeby to miało sens. Zauważy ten nadmiar zadań, który z lubością bierzemy na głowę, nie widząc, że nie ma na niej już więcej miejsca, nawet jeśli włożymy kapelusz z szerokim rondem.

Nie, nie mam na myśli męża (ani ewentualnie żony, jeśli czytasz to jako mężczyzna). Mąż (lub żona) to osoba w relacji symetrycznej; przyjaciel, partner, towarzysz życia na dobre i złe, ale nie – [cokolwiek spóźniona, jeśli chodzi o pesel] niania. Mąż ma także swoje własne dobre i gorsze dni, jest ojcem dzieciom i szefem pracownikom (lub też czyimś podwładnym). Nie może wziąć na plecy naszej dorosłości. Ale opiekun osoby dorosłej, zatrudniony za niewielkim (lub właśnie wielkim, bo zajęcie dosyć pretsiżowe?) wynagrodzeniem mógłby to przecież robić.

Spróbuj wyobrazić to sobie. Gdybyś miał(a) mieć takiego opiekuna, to co taka osoba mogłaby dla ciebie uczynić, jak pomóc? Co byłoby pierwszą, najpilniejszą potrzebą? Obrońcą jakich obszarów mogłaby się stać? Bardziej odgonić cię od deski do prasowania skarpetek w kant, czy raczej odinstalować twojego fejsbuka? Wyłączyć ci telefon i wysłać cię na urlop od wszędobylskich w twojej codzienności ludzi, czy też przeciwnie – zachęcić do wyjścia z twojej chatki pustelnika i umówić cię na kawę z przyjaciółką (kopanie piłki z kolegą?).

To dla ciebie mogłyby być cenne wskazówki. Pokazałyby ci, co ważnego dla siebie zaniedbujesz, czego ci potrzeba, co uczyniłoby twoje życie bardziej nadającym się do życia – nie tylko w formie przetrwania, ale tak, by było sporo radości, pełni, rozwoju. Coś z tego, co podpowie Ci wyobraźnia, możesz spróbować wprowadzić do swojej codzienności własnoręcznie. Na przykład przejść w stan offline i zaprosić siebie samą na spacer czy bieganie albo poczytać kryminał. Coś innego z tych marzeń – możesz spróbować zrobić z pomocą innych ludzi. Jeśli oczywiście odważysz się ich potrzebować. Jeśli spróbujesz poprosić.

Małgorzata Rybak

2 komentarzy

  1. Ania

    Bardzo dobry pomysł. Zazwyczaj myślimy o dzieciach, męzu, o tym, co trzeba zrobić w domu, pracy, a tak rzadko o sobie.
    Trzeba to zmienić ☺

Komentarze są zamknięte.