– Czuję ogromne zmęczenie – powiedziałam do artysty prowadzącego plener, na który latem wybrałam się po dekadach niemalowania. Przechadzał się po naszych stanowiskach i zaglądał, co tam słychać. – Czuję, że czegoś tu brakuje, ale nie wiem czego.
– Niech pani odejdzie od sztalugi, pójdzie się przejść. Nie ma sensu stać, gdy to, co pani robi, przestało pani sprawiać radość – odpowiedział.
Było to dla mnie zaskakujące. Przecież dzieciństwo w PRL-u i cały proces edukacji nauczyły mnie czegoś innego: stój i ciśnij, aż nie wyciśniesz.
Jak ci nie wychodzi, to znaczy, że się nie starasz.
Jeśli się nie męczysz tak, że masz już dosyć, to znaczy, że nie pracujesz.
Zacznijmy w ogóle od tego: to nieważne, jak się czujesz, gdy stajesz do zadania lub gdy w nim jesteś. Ma być zrobione. Dziewczyno, kogo obchodzą twoje uczucia.
A jeśli czujesz, że malowanie ci nie idzie, to znaczy, że jesteś beztalenciem.
Łagodność zaproszenia do pauzy była dla mnie niepojęta. Zwłaszcza że od dłuższej chwili stałam przy sztaludze z gronem wewnętrznych głosów. To znawcy sztuki, którzy razem ze mną przyszli na plener i dowalali mi niemiłosiernie.
Jak usłyszeć, co chciałabym z serca zostawić na moim kawałku płótna, gdy wewnętrzny komentarz powala?
Przeszłam się więc. Napiłam się kawy. Popatrzyłam na drzewa. Poczułam własne ciało. Zasiliłam się tym kawałkiem życzliwości: pozwolenie na nieforsowanie się wpadło do brzucha, rozeszło się po krwiobiegu, dotarło do mięśni.
Bo przecież słyszę różne dobre rzeczy od ludzi, ale nie zawsze wpadają one do środka. Nie daję sobie z nimi pobyć wystarczająco długo. Znaczy: choćby kilka minut.
Wróciłam do obrazu ożywiona.
Pauza przynosi mnóstwo prezentów. Kiedy się forsujemy, bo nie mamy dla niej miejsca – przychodzi z wyczerpaniem, chorobą, kryzysem. W końcu uruchamiamy życzliwość dla siebie: kupujemy chusteczki, idziemy do lekarza i pozwalamy, by ktoś się o nas zatroszczył. Dopiero w tej pauzie może dojść do głosu wytęskniona życzliwość wobec własnego ciała, granic, siebie.
Jeśli chcesz pozwolić pauzie zamieszkać w Twoim życiu,, zapraszam Cię serdecznie do grupy rozwojowej online „Praktykowanie pauzy”. Wystartuje 18 listopada i potrwa do 16 grudnia.
Do 12.11. można dołączyć w cenie early bird, czyli 160 zamiast 210.
Więcej informacji i link do zapisów znajdziesz TU [KLIK].
A jeśli wolisz spotkania stacjonarne, zapraszam serdecznie na „Krąg Kobiet z Czułą Przewodniczką” – we Wrocławiu na Wyspie Mocy na Bartla 7a/2. Do wyboru są dwie daty: 15.11. (piątek) i 19.11. (wtorek) o 18:30-21:00. Koszt udziału to 120 zł.
Więcej informacji TU [klik].
Z życzeniami dobroci dla siebie
Małgosia
*artystą prowadzącym plener był wrocławski rzeźbiarz, Albert Wrotnowski, zajrzyjcie do jego niezwykłych prac.