Radzisz sobie

Radzisz sobie

Jeśli odczuwasz przybicie i obezwładniający ciężar – radzisz sobie.

Jeśli płaczesz i nie umiesz zebrać myśli – radzisz sobie.

Radzisz sobie, gdy nieruchomiejesz i nie potrafisz zareagować na apele o pomoc.

Jeśli zamykasz się w sobie i unikasz kontaktu, radzisz sobie.

Jeśli skupiasz się tylko na przetrwaniu dnia do końca – radzisz sobie.

Radzisz sobie, jeśli czujnie oglądasz wszystkie wiadomości i gdy wierzysz, że ta czujność powstrzyma zło.

Podobnie jak radzisz sobie, gdy opowiadasz o swoim lęku. Gdy gotujesz zupę, zawozisz ubrania i koce na zbiórkę albo jedziesz na dworzec pomagać przyjeżdżającym z Ukrainy uchodźcom.

Każda część nas troszczy się o nasze przetrwanie i robi to najlepiej jak umie. I ta, która zamraża i paraliżuje w bezruchu. I ta, która szuka ujścia napięcia płaczem. I ta, która obawia się o to, ile mamy zasobów. Również ta, która odcina od kontaktu z ludźmi, w nadziei, że samemu zrobi się więcej miejsca na przetworzenie tego, co się dzieje.

Możesz sprawdzać, na ile te strategie radzenia sobie, które włącza Twój system, Cię wspierają. Czy robi się trochę łatwiej, czy trudniej.

Jeśli robi się trudniej, warto poszukać wsparcia.

Najbardziej ewolucyjnie rozwiniętą strategią radzenia sobie, jaką wykształciliśmy jako ludzie, jest chodzenie po wsparcie. Szukanie go w kontakcie społecznym. Kiedy potrzebujesz wsparcia i idziesz po nie, radzisz sobie.

Dopiero wyregulowani, uspokojeni, w poczuciu łączności z innymi, zyskujemy jasność, co możemy zrobić.

Możesz płakać, możesz iść na kawę do ulubionej kawiarni, możesz czuć rozczarowanie i złość. Możesz upiec twoją ulubioną szarlotkę i przekazać potrzebującym. Możesz kupić chleb, zawieźć koc albo ofiarować bransoletkę przyjaźni. Ale by móc to zrobić, ofiaruj najpierw w tym trudnym czasie bransoletkę przyjaźni samemu/samej sobie i obiecaj, że siebie nie opuścisz. I poszukasz sposobów, by zrobiło się łatwiej.

Bądźcie dobrzy dla siebie 🧡

Małgosia

Fot. Pixabay