„Są więc rodzice, którzy są 'zalewani’ przez emocje dziecka. Kiedy dziecko się przewróci, płaczą bardziej niż ono, kiedy się zezłości, sami zaczynają odczuwać złość. Zarażają się emocjami i trudno jest im odróżnić własne emocje od przeżywanych przez dziecko. Takie reagowanie na dziecięce emocje nie daje mu wsparcia, ponieważ rodzic koncentruje się wtedy bardziej na radzeniu sobie ze swoimi własnymi przeżyciami niż na dziecku. W ten sposób nie daje mu przestrzeni do przeżywania własnych uczuć. Czasami dziecko zaczyna czuć, że to ono powinno chronić opiekuna przed swoimi emocjami i coraz ostrożniej je okazuje.
Inni rodzice ignorują przeżycia dziecka lub je lekceważą. Dają dziecku do zrozumienia, że jego emocje i przeżycia są nieadekwatne do sytuacji, że są nienormalne i nieprawidłowe. Czasami to niezwracanie uwagi na przeżycia dziecka jest tak silne, że nie dziecko nie uczy się, co się z nim dzieje, i musi sobie radzić przez wyparcie i stłumienie emocji, które przeżywa.
Są też osoby, które karzą dzieci za okazywanie i przeżywanie emocji. Przekazują taki komunikat, że 'dobre dzieci’ się nie złoszczą, nie boją, nie smucą.
Agnieszka Stein, Dziecko z bliska, Wydawnictwo Mamania 2019
Fot. Frederik Solli Wandem/Unsplash
Kolejna książka do przeczytania.
Nie mogę się nadziwić, im dłużej jestem mamą, że najlepsze, co mogę zrobić dla moich dzieci, to o siebie dbać i sobie pomagać. Emocje są tu świetnym przykładem, bo: wiem, że moje problemy ze złością moich dzieci, pokazują mi moje problemy z moją własną złością. I to swoją własną złością powinnam się najpierw zaopiekować, a wtedy będę lepiej umiała pomóc z nią dzieciom. Odruchowo zajęłabym się sprawą od końca, a jednak nie tędy droga.
mega to wspierające, że można zaczynać od ogarniania siebie <3