Był szczuplutki, blady i miał bardzo poważną twarz. Chłopczyk z „Żabki”. Wyglądał góra na 3 lata.
Na plecach miał plecak – w którym, zdawało się, że sam niesie całe swoje życie.
Była z nim mama i brat. Bratu głowa sięgała już ponad ladę. Kupował sobie przekąskę.
Mama zażartowała nerwowo: „Widzisz, sam mogłeś sobie kupić, po co ja tu musiałam z tobą przychodzić” – i westchnęła ciężko, szukając zrozumienia u kasjera, że te dzieci naprawdę nadużywają wątłych sił i brakującego czasu dorosłych. W sztafecie pokoleń zapewne dobrze to zapamiętała z czasów własnego dzieciństwa.
Trzylatek w międzyczasie potknął się i upadł. Wstał błyskawicznie, jak na komendę, otrzepał się i spojrzał czujnie na mamę, która dopiero kończyła mówić słowo: „Wstawaj”.
Nie było nic o całowaniu w kolanko.
Nic o tym, że boli.
Nie wolno sprawiać kłopotu.
Kiedyś chłopiec prędzej kupi sobie skrzynkę piwa, niż powie komuś, że mu smutno. Za zaciśniętą szczęką, z której przez cały jego pobyt w sklepie nie wydobył się żaden dźwięk, zostaną uwięzione słowa: „Potrzebuję”, „Boli”, „Nie umiem”, „Pomóż mi”.
Można mówić, że to szkoła odporności na życie, ale nie – to szkoła wielkiej samotności, opancerzania własnego wnętrza i utraty kontaktu z tym, co w nim jest miękkie i wrażliwe. Żeby nabywać rezyliencji, potrzebujemy najpierw, by ktoś z nami widział to wszystko kruche i wrażliwe w nas i pomagał się tym opiekować.
Nie jest odpornością nie uronić łzy. Ani świetnie się trzymać, choć w środku wszystko płacze.
Jeśli chcecie sprawdzać razem ze mną, jak budować i wspierać odporność psychiczną, zapraszam Was na warsztat w najbliższą środę, 15.06.2022, o 18:30-21:00 na Wyspie Mocy na Bartla 7a/2 we Wrocławiu (koszt udziału – 79 zł w ramach promocji Wyspy).
A już jesienią – kurs online wokół tego tematu.
Informacje i zapisy na warsztat znajdziecie TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia
Fot.VictorChaides/Unsplash