Bardzo zapamiętałam to zdanie z kursów i procesów rozwojowych z Agnieszką Stein. Jej prośbę, żeby ćwiczyć asertywność w relacjach z innymi dorosłymi, a wobec dzieci wybierać empatię – czyli szukać zrozumienia, o co komu chodzi w tej sytuacji, by znaleźć rozwiązanie.
Mam taką myśl, że dzieci bywają naczyniami, w którym zbierają się skutki nieasertywnych zachowań rodziców wobec innych dorosłych.
Dzieje się tak, gdy rodzice próbują w dzieciach zrealizować swoją potrzebę znaczenia i szacunku, bo z dorosłymi im się nie udało.
Bo byli za długo dla kogoś mili.
Bo wytrzymywali zbyt wiele, naruszając swoje granice.
Bo powiedzieli komuś „tak”, gdy myśleli „nie” i teraz złość na siebie kotłuje się w nich i kipi.
Najłatwiej ją wylać na kogoś małego.
Najłatwiej komuś małemu pokazać, jakim się jest dużym i silnym.
Można też w ramach przysługi oddać komuś cały swój czas po pracy i dzieci jedynie pocałować w czółko, bo już noc za oknem.
Dzieci zyskują na naszej asertywności wobec innych dorosłych.
Zyskują, gdy opiekujemy się swoimi granicami.
Zapraszam Was serdecznie na webinarium o asertywności 3. marca (więcej TU [KLIK]) lub na warsztat stacjonarny o słowie „nie” 10. marca na Wyspie Mocy (jest zniżka z okazji „Roczku” Wyspy) – więcej TU [KLIK].
A 29.03. poprowadzę z Dorotą Blumczyńską na Wyspie Mocy warsztat „Jak się złościć”, z czego przeogromnie się cieszę – szczegóły niebawem też w linku.
Małgosia