– Mamo, co robisz?
– Sernik.
– Ten co lubię?
– Tak.
– To ja chcę z Tobą!!!
Oj, nie miałam pojęcia, że nasz (już zaraz 8-letni) Pawełek chciałby ze mną. Sernika to nigdy razem jeszcze nie robiliśmy.
– Niestety już skończyłam… – odpowiadam.
– Hm. Szkoda!
A za chwilę kontynuuje:
– Mamo, jestem smutny i wesoły jednocześnie.
– Wiesz co, to wsadzimy razem za pół godziny do niego oreo, dobra? – szukam rozwiązania.
Ja, gdy słyszę, że nasz synek umie być jednocześnie smutny i wesoły, że to się w nim już może zmieścić i że umie to nazwać, czuję ogromną radość i spokój. Bo to coś, co z nim będzie w trudnych momentach i nikt mu tego nie zabierze. Świadomości siebie. Pojemności na uczucia. Zdolności bycia z nimi.
Poczułam też wdzięczność, że już to umiem. Że Pawełek od pierwszych chwil swojego życia mógł dowiedzieć się, że na jego uczucia jest miejsce, że są one ważne, że to ok je czuć. A ja jestem dla niego, by mu pomóc je przeżyć i je oswajać. Czuję smutek, że nie umiałam tego zawsze, że nie umiałam tego wcześniej, od pierwszych chwil, gdy zostałam mamą, a to już będzie w tym roku 20 lat.
Gdy w ten weekend miałam chwilę, że kotłowało się we mnie wszystko – smutek, lęk, strach, wyczerpanie i złość – byłam wdzięczna za chwilę, jaką miałam na przejście kawałka ulicy, i uchwycenie tego tsunami.
Stajemy się dla siebie samych wielką pomocą, gdy umiemy zmieścić, ponazywać, zobaczyć skąd przyszło i co możemy dla siebie zrobić bez wysadzania świata w powietrze.
Kiedy jeszcze nie umiemy z uczuciami być, przeczołgują nas i nasz świat – tak bardzo bowiem chcą być widziane i usłyszane.
Jak dzieci.
Co Wam pomaga je mieścić w sobie?
Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia
PS. Trwają zapisy do grupy rozwojowej online, gdzie będziemy praktykować odwagę także przez naukę rozpoznawania i rozumienia, co się z nami dzieje – informacje TU [KLIK].
Foto z książki Anny Llenas „Kolorowy potwór”, wydanej przez Mamania