To jest drogocenny dla mnie rekwizyt, który pojawił się w Lekcji 1 kursu o poczuciu własnej wartości (dziś zaczynamy 😊).
Swój pierwszy krótki warsztat stacjonarny na ten temat poprowadziłam w 2018 roku. Kto był, to pamięta, że ważną rolę odgrywały wyszczerbione filiżanki. Na jednej z edycji był kubek, który był całkiem ładny, ale – jak powiedziała osoba, która mi go podarowała na zniszczenie (w celach obrazowych podczas warsztatu) – „nikt go nie chciał”.
Potem na warsztacie pojawiła się kula śnieżna z małą , śliczną dziewczynką w środku, którą dostałam w prezencie od koleżanki. Niestety w domu uległa wypadkowi – spadła z kominka, strącona niechcący przez równie małą i śliczną dziewczynkę, która przyszła do nas w gości i opłakała tą stratę morzem łez.
Od tamtego czasu przeczesywałam sieć i sklepy stacjonarne w poszukiwaniu podobnej kuli, ale bez skutku. Około roku temu poprosiłam Przemka, mojego brata bliźniaka, by przywiózł mi kulę z Anglii, gdzie mieszka, na urodziny. Nie kosztowała dwóch złotych, więc miałam w głowie komentarz, że chyba mi rozum odjęło, że o to proszę, ale równie głośny był we mnie głos, mówiący, jak bardzo chciałabym ją mieć. Wyobraźcie sobie, że potłukła się w drobny mak w samolocie, zapakowana w styropian i owinięta w ręczniki, a dziewczynce w środku odpadła głowa.
Przyjeżdżając na ostatnie święta, Przemek podjął kolejną próbę transportu. Postanowił nie wkładać kuli do walizki (do kabinówki nie mógł, bo w kuli było za dużo płynu), ale wysłał ją oddzielnie kurierem. Drżałam, oglądając przed Bożym Narodzeniem w Internecie skargi ludzi na firmy kurierskie, ale nasz kurier musiał być ostrożniejszy niż pilot Ryanaira, ani nie poślizgnął się nigdzie na oblodzonych schodkach, dzięki czemu dziewczynka pojawiła się na kursie.
Jako symbol cudu istnienia, jakim jest każdy człowiek. Także jako obraz czegoś kruchego i cennego, czym potrzebujemy się w sobie opiekować i otaczać szacunkiem. Bo jeśli nie będziemy uważać, dozna uszczerbku.
Jeszcze do poniedziałku możecie dołączać do kursu, który potrwa do 24 lutego. Odsłuchiwać materiałów można przez cały rok, lecz bardzo zachęcam do bycia z treściami na bieżąco. Lekcje wideo to tylko około 25 minut dwa razy w tygodniu, a słuchać można w aucie i przy zmywaniu naczyń. Ja w ten sposób ukończyłam wiele kursów i szkoleń, które dużo zmieniały.
Link do strony z kursem – TU [KLIK]. Dziś ostatni dzień jego niższej ceny.
Bądźcie dobrzy dla siebie 💚
M
Śliczna dziewczynka, podoba mi się. Podziwiam Cię za wytrwałe dążenie do spełnienia tego swojego marzenia o kuli – ja bym sobie dowaliła, że sobie „ubzdurałam” i że „ludzie nie mają na chleb a ja się zajmuję takimi dyrdymałami”…
no. Gdy przygotowujemy składkową szlachetną paczkę z grupą zorganizowaną przez koleżankę z Ligoty Pięknej, ujmuje mnie, że ludzie piszą na swoich listach marzeń choćby najdrobniejsze rzeczy luksusowe (np. „ładny perfum”), dzieci mają z tym większą łatwość chyba. Na ogół paczkowcy przekraczają i tak te marzenia i do makaronu czy kuchenki gazowej i tak trafiają jeszcze śliczne drobiazgi. Jest taki stereotyp, że biedni ludzie muszą wydawać tylko na chleb. Myślę, że też pragną i potrzebują rzeczy, które ich poruszają pięknem <3