Obejrzałam niedawno początek filmu „Siedem uczuć”. Tylko początek, bo tyle bólu było w tych scenach, że trudno było mi zażyć więcej na raz. Była tam scena, która bardzo zapadła mi w pamięć: podczas kolacji ojciec rodziny wpadł w szał i rzucił się z pasem na syna, który wybiegł z domu. Drugi brat zamarł, a matka pospieszyła za starszym bratem z szalikiem czy kurtką, wołając, by ją ubrał, bo się przeziębi. Komentarz Krystyny Czubówny w tle brzmiał mniej więcej tak: „Matka troszczy się o dziecko. Dba, by mu nie było zimno”.
Kontrast znaczeń słowa „troska” był tu dramatyczny. Nawet jednak w codzienności, w której nie rozgrywają się gwałtowne sceny, bardzo pomaga robienie domowych stop-klatek i przyglądanie się z dystansu rozmaitym scenom z życia i interakcjom. Z pytaniem o to, jak kto się czuje w tej sytuacji. Czasami bowiem rzeczy nie są tym, czym się nam wydają. Albo osoby, które biorą udział w tych scenach, potrzebują zupełnie czegoś innego, niż chcemy dać. Warto też czasem patrzeć na siebie oczami dziecka – kogo ono widzi we mnie dla siebie? Czego ode mnie potrzebuje więcej, a czego mniej?
Siegel mnóstwo czasu poświęca bezpieczeństwu jako fundamentowi więzi. Na przykład w takim zdaniu, które skojarzyło mi się z tamtym filmem: „Jeśli chodzi o zadbanie o bezpieczeństwo i poczucie bezpieczeństwa dzieci, rodzice mają dwa główne zadania. Pierwsze polega na chronieniu ich przed krzywdą. Drugie natomiast na tym, by samemu nie stać się źródłem strachu i zagrożenia” (D. Siegel, T. Bryson, Potęga obecności).
Nie sądzę, by jakikolwiek rodzic świadomie chciał dla dziecka być źródłem strachu, poza może sytuacjami psychopatii (ta też ma swoje przyczyny). I nie ma pojęcia, że przeraża własne dziecko. Dlatego dobrze oddać w wyobraźni kamerę w ręce dziecka i zobaczyć razem z nim, jaki film ono ogląda z nami w roli głównej. Nie po to, by sobie dowalać, ale by szukać sposobów, by dzieci czuły się przy nas bezpiecznie. I mogły przyjść ze wszystkim, wiedząc, że nie zostaną ocenione albo odrzucone. Bo przede wszystkim na świecie mają nas.
Bądźcie dobrzy dla siebie <3
m
PS Swój rysunek odręczny edytowałam w Canvie, nowym dla mnie narzędziu, więc dla mnie to taki eksperyment graficzny dzisiaj 🙂
#bliskosiebie #bliskodrugiego #bliskidom #potegabecnosci
Oprócz myśli do zabrania dla mnie, jeszcze to: jak ja uwielbiam te Twoje rysunki!
oooo, dziękuję Ci! <3 :*