Sztil

Warning: Trying to access array offset on value of type null in /home/malgorzatarybak/websites/wp_2/wp-content/themes/fluida/includes/loop.php on line 270

Sztil

W trzecim dniu historii o ciele wszystko zanurza się w ciszy.

Gdy o tym dziś myślałam, przypomniał mi się mój egzamin trenerski. Informacją zwrotną miał być obraz, który przywoływali uczestnicy egzaminu, tworzący zarazem grupę odbiorców dla egzaminowanego, prezentującego demo własnego warsztatu. Kasia Kurpińska-Obel, prowadząca, zaczęła tak: „Jesteś jak żaglowiec, który zabiera ludzi z łatwością na głębokie wody”. A skończyła słowami: „Najtrudniejszy dla Ciebie jest sztil”. Sztil, ponieważ mój stres, jak zostanie odebrane to, co przygotowałam, sięgał zenitu.

Sztil – to miejsce, w którym nie wiemy, czego się spodziewać. Może być miejscem spokojnym i bezpiecznym, jak grób, w którym złożono umęczone ciało, by wreszcie odetchnęło. Jednak to miejsce, w którym nie wiadomo, co będzie dalej, może być także pełne napięcia.

Jak chwila między powiedzeniem „potrzebuję”, a tym, co ono spowoduje u tego, kto je słyszy. Jak cisza między „czy chciałbyś”, a odpowiedzią, która nadejdzie. Jak odsłonięcie własnej kruchości i oczekiwanie, co będzie potem. Jak czas między śmiercią a zmartwychwstaniem.

Im więcej doświadczyliśmy odmów, obojętności czy przemocy, tym bardziej dla ciała sztil będzie konaniem. Bo w tej ciszy między sygnałem do świata a odpowiedzią wcale nie panuje milczenie, ale do głosu dochodzą przeszłe historie.

Że już próbowaliśmy, a skończyło się źle. Te historie w czasie przeszłym łatwo się przebierają w czas przyszły. Na pewno ktoś się wkurzy. Na pewno ktoś się obrazi. Na pewno komuś będzie tak przykro, że pęknie mu serce i będzie miał zgagę, bo serce blisko żołądka.

Przeszłe historie w sukienkach czasu przyszłego wypełniają milczenie spodziewaniem się najgorszego. Wciskają się między wysłane sms-y a brak odpowiedzi. Między marzenia a moc ich relaizacji. Między pragnienie, by spróbować, a niepewność, co z tego wyjdzie.

A jednak sztil Wielkiej Soboty jest pełen dobrych historii. W końcu On poszedł po tych, którzy niczego dobrego już się nie spodziewali. Wrócił po swoje ciało, by je zabrać ze sobą, dopisując szczęśliwe zakończenie do tego, co mogło tylko skończyć się źle. Nie opuścił, nie zostawił, nie zniknął na wieki. Nie zawiódł. Nie podał kamienia, gdy poproszono o chleb.

Bo sztil może być miejscem na spokojne „nie wiem”. I także na zaufanie.

Bądźcie dobrzy dla siebie

Małgosia

(przypominam tekst z zeszłego roku)

Fot Rod Long / Unsplash