„She’s got the guts to do it”.
Język angielski, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, gdy miałam 14 lat i w domu znalazłam książkę „Angielski dla samouków”, wydaną w 1958 roku, w cudowny sposób włącza ciało do rozmowy o naszym życiu psychicznym. Zresztą w każdym języku jakaś intuicja to po protu wie, żeby powiązać mówienie o uczuciach z tym, co dzieje się w ciele. „Flaki się przewracają”. „Mam motyle w brzuchu”. „Krew mnie zalewa”.
Ale wracając do brzucha i „to have the guts”. „Guts” to dosłownie brzuch, wnętrzności, „flaki”. A cały idiom oznacza „mieć odwagę”, „mieć siły psychiczne”. Czyli mieć brzuch na tyle mocny, by móc zadziałać w sprawie, która będzie bardzo trudna.
Odporność psychiczna – to brzuch, który jednocześnie może być wrażliwy i miękki, ale też i wystarczająco wytrzymały. To też taki brzuch, który chroni jakaś powłoka. Przed absorpcją tego, co w otoczeniu. Przed ciosem albo tym, co uważamy za cios. Fizycznie także – bez tej powłoki, bez osłony mięśni (u niektórych w wersji słynnego „sześciopaka”), bezrbonnych byłoby tyle ważnych narządów. Aorta brzuszna, żołądek, śledziona, trzustka, jelita. Tak jak ochrony potrzebują nasze (ucieleśnione) wartości, granice, potrzeby. Myśli i uczucia.
Przede wszystkim odporność jest najpierw świadomością tego, co w ogóle w naszym ciele się dzieje. To umiejętność traktowania odczuć z ciała jako ważnych informacji.
Będziemy rozwijać tę umiejętność przez prawie miesiąc na kursie online „Jak budować odporność psychiczną”. Zaczyna on swój rozruch w najbliższy poniedziałek. Od wtorku jego cena wzrośnie do 180 zł, dlatego warto skorzystać jeszcze ze zniżki.
Kurs może być dla Was anonimowy, gdy słuchacie lekcji albo robicie ćwiczenia tylko w swoim własnym towarzystwie. Może zasilić Waszą terapię, dostarczając wiedzy, wsparcia i nowych tematów do poruszenia. Może też być dla Was bardzo relacyjny – osoby, które skorzystają z zamkniętej grupy na FB, będą miały mnóstwo okazji do dzielenia się doświadczeniami, a ja będę prowadzić tam, w komentarzach, Wasze mikro-procesy coachingowe.
Treści kursu także będą modyfikowane z wrażliwością i uważnością na to, co do niego wniesiecie – w grupie, mailowo, jakkolwiek. To czas dla Was z moim towarzyszeniem. Będę „guide on the side” (przewodnikiem idącym obok), a nie „sage on the stage” (mędrcem na scenie).
Informacje i zapisy – TU [KLIK].
A od 13.10. poprowadzę bardzo kameralny kurs stacjonarny języka angielskiego dla specjalistów – „English for Mental Health & Wellbeing Professionals”. Informacje TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia