Twoje ciało mówi do Ciebie

Twoje ciało mówi do Ciebie

Bardzo żywo pamiętam drastyczny opis wypadku samochodowego, o którym opowiadał nasz dobry kolega z podjeleniogórskiej Sosnówki, Mirek. Pędzące dobrej klasy auto zderzyło się dwa razy z samochodami innych uczestników ruchu, ale poduszka wystrzeliła tylko jeden raz. Auto zostało wielokrotnie obrócone na drodze, zanim zatrzymało się w stanie nazywanym najogólniej „skasowanym”. Nasz kolega wraz z innymi świadkami zdarzenia popędził sprawdzić, co z kierowcą. Ten, zakrwawiony, ale jakimś cudem żywy i sprawny, odparł: „przepraszam, ale ja muszę jechać dalej, śpieszę się, mam spotkanie”.

To nie będzie wpis o wychodzeniu wcześniej i ostrożnej jeździe. Niezmiennie kojarzy mi się ta sytuacja ze stanem psychofizycznym, do jakiego doprowadzamy nieraz siebie samych, wierząc, że jeszcze kolejną i następną rzecz możemy na siebie wziąć. Sygnały nadawane przez ciało – ból, brak snu, dolegliwości spowodowane stresem – są ignorowane, bo kto nam zabroni eksploatować samych siebie.  A przecież wszystko – do czasu. Ciało w końcu zastrajkuje, jak ów samochód z wypadku.

Ciało jest mądre. Jak bardzo mądre – przypatrujemy się na warsztatach. Jest w nie wpisany naturalny porządek rzeczy, który daje jasne pojęcie o tym, ile mogę zrobić. Doba ma 24 godziny, na sen potrzeba ileś, posiłki i ruch – kolejne godziny. Ciało jest jak realistyczny zegar, który pokazuje, co jeszcze możemy wpisać do grafiku.

Niezmiennie chodzi mi po głowie, jak zrobić czegoś mniej, za to dać ciału spacer, więcej snu, a nawet więcej refleksji, która porządkuje bieganinę i szanuje jego potrzeby. Żeby go nie eksploatować, ale traktować jako część mnie, która – tylko sprawna i zaopiekowana – może służyć mojemu byciu dla innych.

Małgorzata Rybak