Niedawno nasz najmłodszy synek dostał z zerówki opinię o gotowości szkolnej. Zastanowiło mnie, jak wiele razy pada tam słowo „samodzielny”. Do szkoły gotowy jest ktoś, kto umie sam zawiązać sobie sznurówki i zna nazwę stolicy Polski.
Niedawno podzieliliście się w komentarzach poczuciem, że trudno jest prosić o pomoc. I myślę sobie, że może tak właśnie zapamiętaliśmy samodzielność odmienianą przez wszystkie przypadki. Może doszło do nieporozumienia bardzo wcześnie i zdolność zadbania o siebie wymieszała się ze „świętym spokojem”, który chcieli mieć rodzice i nauczyciele (i myśleli, że jedyną drogą do spokoju jest sytuacja, żeby dzieci niczego nie potrzebują).
Potem to już nie wiadomo, co dobrze w życiu umieć zrobić samemu, a co da się spokojnie zrobić samemu, ale fajniej jest to zrobić z kimś innym. I w końcu – czego samemu zrobić się nie da za nic w świecie.
Mówimy: „Umiesz liczyć, licz na siebie”. To ważne, liczyć na siebie. Ale czasem między słowami z tego zdania leje się gorycz. Że próbowaliśmy prosić i liczyć na innych, ale nic z tego nie wyszło. I tak bardzo bolało rozczarowanie, gdy pokazaliśmy własną potrzebę – i została niezaopiekowana, naga, samotna na oczach świata.
Bywa też, że z uporem prosimy tam, skąd wiadomo, że nie przyjdzie żaden odzew, odtwarzając zbyt dobrze znany obraz kołatania do zamkniętych drzwi, stania pod ścianą, wrzucania wiaderka do pustej studni – by udowodnić sobie, że jednak jesteśmy godni miłości i uwagi. I utrwalamy znane ścieżki, bojąc się iść tam, gdzie będzie na nas czekać inne doświadczenie.
Jeśli nauczyliśmy się, że nie wolno albo nie warto prosić o pomoc, zniechęcamy się po pierwszej próbie. I odwrotnie: gdy doświadczyliśmy, że można chcieć i po drugiej stronie w kosmosie istnieje jakiś odbiorca, nie stracimy ducha zbyt łatwo. I poprosimy tysiąc razy, a na pięćset próśb przyjdzie jakieś „tak”. Jeśli jednak pierwsze „nie” złamie nam serce, nigdy się nie dowiemy, ile tych „tak” czeka na nas we wszechświecie.
Wiecie, że proszenie o pomoc to ewolucyjnie mega kompetencja i znak, że sobie radzimy w najlepszy z możliwych sposobów?
Bądźcie dobrzy dla siebie <3
Małgosia
PS. Przysypała mnie po świętach praca i przycichłam, ale już daję Wam znać, że w piątek 6 maja zapraszam Was serdecznie na Wyspę Mocy przy Bartla we Wrocławiu na „Krąg Empatii”, z którego dochód zostanie przeznaczony na pomoc Ukrainie [zapisy TU – KLIK], 11 maja na warsztat stacjonarny o emocjach dzieci [TU – KLIK], 18 maja – o odporności psychicznej (zapisy w przygotowaniu), a 25 maja zacznie się kurs online „Jak pomagać dzieciom radzić sobie z emocjami” [TU – KLIK]. <3
Fot. Christian Bowen / Unsplash