Wartościowa, w kąpieli z bąbelkami

Wartościowa, w kąpieli z bąbelkami

[Rupi z porannej kawy, żeby u Was też mogła zagościć]

Z pogruchotanym środkiem trudno to wiedzieć – że jestem perłą, że jestem unikatem, że nie ma drugiego takiego egzemplarza.

Gdy środek jest pogruchotany, w tych gruzach ktoś bardzo mały i opuszczony w nas cierpi i czeka, by go znaleźć.

Wysyła do świata pytanie: „Czy skoro tak doświadczyłem/doświadczyłam, to da się jeszcze mnie kochać?”.
Jednocześnie jakieś sitko pracowicie odcedza wszystkie dowody na „tak” i zostawia tylko te na „nie”.
Wracam po dziecko we mnie, ratuję je z gruzów.

Z powodzi złych myśli o sobie.

Zabieram w miejsce, gdzie ciepło i sucho.

Przytulam, robię kąpiel z pianką i piszczącą kaczuszką, a co tam, z dziesięcioma kaczuszkami.
Zawijam w miękki ręcznik, taki co nie ma ani jednej drapiącej nitki.

Czeszę splątane włosy tak delikatnie, jak się da, i mówię: „Moje śliczne, kochane dziecko”.

„Kocham Cię jak stąd do księżyca”.

Smażę na kolację naleśniki.

Kołyszę, śpiewam.

Żeby ta mała, która nie wie, czy jest kochana, mogła to poczuć i się w tym rozgościć.

Na zdjęciu: wiersz Rupi Kaur z tomiku „dom ciało”