Za dużo i za trudno

Za dużo i za trudno

„Deszczowy dzień” – nie opisuje pogody, ale rzeczywistość wewnętrzną, w której czujemy się bardzo źle i oddzieleni od reszty świata.

Możemy znać powód tego stanu, a bywa, że wcale nie jest to dla nas jasne. Ta rzeczywistość wewnętrzna zresztą – jak ulewny deszcz, gęsta mżawka albo mgła – tworzy rozmaite filtry, przez które widać tylko częściowo. Głównie widać to, co nie działa, co nie wychodzi, czego nam brakuje, co nas boli. I ten ból potrzebuje zostać usłyszany.

Podobnie jak to, że coś w nas opowiada takie historie o nas samych i o świecie, które odbierają nam zwykłą, codzienną siłę napędową i nadzieję.

Wczoraj na kursie o odporności psychicznej opowiadałam na lekcji o tzw. „strefie niebieskiej” regulacji emocjonalnej (jak ją zdefiniowali specjaliści z Bliskiego Miejsca) – czyli o strefie zamrożenia i znieruchomienia – że jest jak gabinet luster, do którego wchodzimy i nie wiadomo, gdzie jest wyjście.

Obrazy siebie, jakie widzimy, są za to bardzo zniekształcone. Może dlatego, że w tym stanie przemawiają do nas głównie te części nas samych, które nie potrafią nas wspierać. Głośne za to są te krytyczne, pozbawione współczucia, zalęknione.

Gdy ogłaszam piątkowy warsztat „Lista na deszczowy dzień” – na który są jeszcze miejsca – wiele osób prosi mnie o taką listę. O receptę, przepis, co zrobić, gdy przychodzi kiepski, zły, trudny dzień, w którym chcielibyśmy uciec na koniec świata albo zniknąć.

Nie mam takiej listy. Sama tworzę ją od lat, gubię, znajduję, uzupełniam, modyfikuję. Właśnie dlatego spotykamy się na warsztacie, by została w nas pamięć wspólnoty z innymi ludźmi, którzy też miewają złe dni.

By została w naszym umyśle, ciele i emocjach pamięć, jak to jest, gdy ktoś pyta, jak się wtedy czujemy i czego potrzebujemy.

By móc to uwewnętrzniać i zabierać ze sobą w złe dni, bo kontakt społeczny ładuje nasze akumulatory i buduje empatię dla siebie samych.

Ten warsztat ma bardzo określoną i bogatą strukturę, ale to każdy z uczestników będzie, w kontakcie z samym sobą i z innymi, tworzyć swój „zasobnik”, swoją apteczkę pierwszej pomocy.

Będziemy korzystać z wiedzy na temat stref regulacji emocjonalnej i o tym, jak działa nasz układ nerwowy. Z metod zaczerpniętych z terapii dialektycznej i ACT (Terapia Akceptacji i Zaangażowania). Z coachingu opartego o potrzeby.

Nie będzie to warsztat o parzeniu herbaty, choć herbata może być dla nas ważnym symbolem zaopiekowania siebie.

Nie chcę zdradzać niespodzianki, czym będzie wspierający rekwizyt, który stworzycie sami dla siebie, ale uchylę rąbka, że idą już do mnie Inpostem piękne słoiki, które będą potrzebne, by go dla siebie stworzyć podczas warsztatu.

Spotykamy się 7.10. (w najbliższy piątek) o godz. 18:30-21:00 na Wyspie Mocy na ul. Bartla 7a/2 we Wrocławiu.

Informacje i zapisy TU [KLIK].

Zapraszam serdecznie 💛
Małgosia