z cyklu #okruchycodzienności
– Narysowałem swój mózg – powiedział mi w piątek Pawełek. Jest już drugi tydzień chory, podobnie jak 3/5 naszej rodziny, dlatego świętowaliśmy Wszystkich Świętych głównie w domu i było dużo czasu na rysowanie i gadanie.
– A co jest w środku? – zapytałam zaciekawiona.
– Serce.
No tak. Dzieci mają to poukładane. To dorośli ciągle zarządzają rozwód między rozumem i sercem, myśleniem i uczuciami. I nieraz zbyt łatwo odcinają serce – a wraz z nim żywe części siebie.
I tak toczy się wojna, rozpięta na dwóch biegunach: albo tylko czuć i życie pogrąża się w chaosie, albo tylko myśleć – i w końcu niechciane uczucia zarządzają strajk generalny w postaci kryzysu psychicznego, jakiego już nie da się zignorować.
A tymczasem, jak wzruszające i pełne blasku może stawać się życie, w którym to i to jest przyjęte. Myślenie i czucie. Jedno i drugie zaopiekowane. Uczucia przywitane. Wysłuchane z uwagą. Nazwane. I zrozumiane. Cenne informacje, które przyniosły – uszanowane. I wtedy naprawdę mamy wybór. Możemy wybierać to, co jest w zgodzie z nami. I z naszymi najgłębszymi wartościami. Wybierać to, co karmi i sprzyja, a nie to, co trzeba będzie odreagować. Z mądrością podpowiadaną przez całość naszych doświadczeń, wybierać coraz lepiej – a nie po raz enty wybierać to samo i z tym samym skutkiem.
m
#bliskosiebie #bliskodrugiego #pawełkowepodarunki