„Nie płacz”, „bądź dzielny”, „przestań się mazać”. Tyle wymyślono sposobów na to, by powiedzieć: „Nie bądź wrażliwy”, „nie czuj” i „nie potrzebuj”.
Tylu chłopców i tyle dziewczynek uczy się, że ze smutkiem trzeba zostać samemu. Więcej, zepchnąć go w sobie tak głęboko, by nie śmiał pokazać się na twarzy żadną łzą. Niestety razem z nim zostaje odrzucona cierpiąca cząstka ich samych i zostawiona bez pomocy.
Tak wielu ludzi, gdy opowiada o swoim cierpieniu, uśmiecha się przepraszająco. Uśmiecha się zamiast płakać, bo ciało nauczyło się, że uśmiech, szczelnie przesłaniający wnętrze, to najpewniejszy bilet do akceptacji.
I może tak jest. Może to bilet do jakiejś formy ugładzonego koegzystowania z innymi, ale na pewno nie do bliskości. Nie da się być blisko z innymi, gdy praktykuje się „zimny” chów wobec potrzebujących i kruchych części samego/samej siebie. Bo albo nikt nas nigdy nie zobaczy potrzebującymi, albo zalejemy innych smutkiem, którego nie zrozumieliśmy sami.
Jasne, że zbroja bycia zawsze dzielnym jest po coś. Że kiedyś pozwalała przetrwać w niesprzyjającym świecie. Jednak to, co pozwala przetrwać, nie umożliwia rozkwitu.
Jeśli chcesz się uczyć otaczać troską potrzebujące części siebie, mam dla Ciebie dwie propozycje:
- stacjonarny warsztat „Lista na deszczowy dzień” 18.11. o 18:30-21:00 we Wrocławiu na Wyspie Mocy na Bartla 7a/2 – na który kończą się już miejsca (informacje i zapisy TU – KLIK).
- adwentowa grupa rozwojowa online „Praktykowanie bliskości”, w której przyjrzymy się rozmaitym składnikom bliskości. Każdego dnia w okienku adwentowego „kalendarza” weźmiemy pod lupę inny jej aspekt. Spojrzymy na autentyczność, zdolność ujawniania uczuć, granice i wiele innych. Informacje i zapisy TU [KLIK].
Bądźcie dobrzy dla siebie
Małgosia
Ps. Pytacie o rękę – dziękuję za troskę, ręka nie jest złamana, goi się. Laptop też wrócił z naprawy. Uważajcie na zawiasy, bo ich awaria może zniszczyć ekran. W ogóle, jak ktoś to w sieci ostatnio napisał – nie odkładajcie siebie na potem.