Co zapamiętują nasze dzieci?

Co zapamiętują nasze dzieci?

Byłam wczoraj z naszymi starszymi dziećmi w kinie, na „Czarnej Panterze”. Po czym poznać miłośników filmów Marvela? Że nie wychodzą z sali kinowej w trakcie napisów, tylko czekają do samego końca. Dlaczego? Bo dla wytrwałych są jeszcze dwa dodatki: jedna dodatkowa scena w trakcie napisów („co było dalej”) i jeszcze jedna, gdy wszystkie technikalia filmu spłyną już z ekranu. Ta ostatnia scena pokazuje często połączone z bieżącym wątki z innych części serii o superbohaterach.

Zaczęliśmy przygodę w zeszłym roku, mając wiele do nadrobienia, bo pierwszy z cyklu Marvelowych cudów o ratowaniu świata, Thor, miał przecież premierę w roku 2004. Jeszcze ciągle zostało nam kilka zaległych produkcji. Czy jestem entuzjastką? No jasne! Mam sekretny zamiar zresztą obejrzeć wszystko jeszcze raz od nowa, gdy już dotrzemy do zaplanowanej na maj w Polsce Wojny bez granic, z plejadą ulubionych aktorów.

Czy tylko niespożyta wyobraźnia Marvela i jego współpracowników ma dla mnie taki urok? Nie. Kocham to oglądanie Avengersów w różnych odsłonach, bo to mój czas z naszymi nastolatkami – i kopalnia wspólnych tematów. Zastanawiam się też mocno nad tym, co zapamiętują dzieci z czasu spędzanego razem z nimi. Na tym polu wielu dramatycznych przemyśleń dostarcza biografia Roberta Downey Jr., błyskotliwego odtwórcy roli Iron Mana. Polubiłam go co prawda jako Terry’ego Crabtree z innego filmu (Cudowni chłopcy, 2000), który wstrzelił się mocno w rzeczywistość pisarską pewnego momentu w moim życiu i z wielką dozą humoru pomógł mi ocenić sens tworzenia kilometrów prozy (a nawet z nich otrzeźwieć 🙂 ). Życie aktora jednak udowadnia, że dzieci nie zapamiętują wartości, o jakich im mówimy, ale te zajęcia i sytuacje, w których mieliśmy do siebie najbliżej. I tu zaczynają się prawdziwe schody, bo skutki naszych działań mogą być zupełnie odwrotne od zamierzonych.

Do przeczytania tekstu o tym zapraszam serdecznie na łamy Aleteia Polska [KLIK].

Małgorzata Rybak