Niespodziewane losy okładki

Drodzy Czytelnicy,

Odzew na moją prośbę o pomoc w wyborze okładki – zarówno na blogu, a jeszcze bardziej na Facebooku – przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, a czasem i zdolność percepcji. Bardzo serdecznie Wam dziękuję za życzliwe przyjęcie propozycji, pokazanie, co do Was przemawia, a czasami także argumentację, dlaczego. Jestem nie mniej wdzięczna wszystkim, którzy wyrazili opinię krytyczną, zwłaszcza jeśli napisali, co i dlaczego im się nie podoba, i co byłoby lepszą alternatywą. Przyznam szczerze, że te głosy dały mi wiele do myślenia a nawet… zaprowadziły na skraj kompletnego zdołowania. Nie z powodu ciężaru krytyki, ale ponieważ dotarło do mnie, że całe przedsięwzięcie wymaga jeszcze więcej, niż myślałam, by rzeczywiście miało sens. A miało być ono pożyteczne, ale skromne w zainwestowanych środkach (poza czasem, jakiego wymaga), ponieważ zostało pomyślane w ramach cięcia kosztów jako self-publishing. By całkowity dochód mógł pójść na utworzenie oddziału ginekologiczno-położniczego w ramach kompleksu szpitalnego przy ul. Rydygiera 22-26 we Wrocławiu, wytrwale od kilku lat remontowanego przez Fundację Evangelium Vitae i oddawanego po kawałku w postaci przestrzeni i projektów wspierające na wszelkie sposoby człowieka w jego podróży przez życie.

I wówczas napisał do mnie Kamil Szumotalski, fotograf, fotoreporter i fotoedytor, z którym wirtualnie łączy mnie współpraca z portalem Aleteia Polska. Pięknie mi napisał, coś w rodzaju, Małgosiu, wcale ładne te twoje kwiatki, ale wiesz, zamiast nich wolałbym kupić coś z żywymi ludźmi dla zachęty, dlatego pomyślałem bardziej o czymś takim. A do tego, co napisał, szarmancko dopiął w prezencie projekt okładki. A potem jeszcze kolejne trzy poglądowe, gdy opowiedziałam mu trochę o tym, o czym to wszystko będzie. Że dla takich, co trochę się już w małżeńskim życiu zmęczyli, poznali rozmaite formy dochodzenia do ściany w relacji, a czasami mają wrażenie, że ślub wszystko zmienił, ale niekoniecznie aż tak na lepsze. I potrzebują wsparcia na tej drodze pełnej wyzwań. Kamil posłuchał tej historii, przetrząsnął dostępne zdjęcia i jego czwarty pomysł całkowicie zdobył moje serce.

Dzięki Kamilowi i jego wyobraźni rozstrzygnięcie konkursu na okładkę jest całkowicie zaskakujące. Mam nadzieję, że i Wy, podobnie jak ja, przyznacie mu pierwsze miejsce. 🙂

Zdjęcie na okładce: Bryan Apen/Unsplash
Projekt okładki: Kamil Szumotalski, www.szumotalski.pl

Pracę Kamila można oglądać na jego autorskiej stronie [KLIK] i na portalu Aleteia Polska [KLIK].

Teraz pozostaje doprowadzić sprawę mini-przewodnika dla małżeństw do końca, na co mam nadzieję pozwoli jeszcze ciągle niepewne zdrowie. W piątek idę do szpitala.

Małgorzata Rybak

 

 

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *